Książka Dzieci Z Bullerbyn Pdf | Z Życia Małych Dzieci Cała Bajka – Bajkowisko – Bajki Dla Dzieci – Słuchowisko (Audiobook) 29228 좋은 평가 이 답변

당신은 주제를 찾고 있습니까 “książka dzieci z bullerbyn pdf – Z ŻYCIA MAŁYCH DZIECI cała bajka – Bajkowisko – bajki dla dzieci – słuchowisko (audiobook)“? 다음 카테고리의 웹사이트 https://ppa.khunganhtreotuong.vn 에서 귀하의 모든 질문에 답변해 드립니다: https://ppa.khunganhtreotuong.vn/blog. 바로 아래에서 답을 찾을 수 있습니다. 작성자 Bajkowisko – bajki dla dzieci 이(가) 작성한 기사에는 조회수 1,992,359회 및 좋아요 9,598개 개의 좋아요가 있습니다.

Table of Contents

książka dzieci z bullerbyn pdf 주제에 대한 동영상 보기

여기에서 이 주제에 대한 비디오를 시청하십시오. 주의 깊게 살펴보고 읽고 있는 내용에 대한 피드백을 제공하세요!

d여기에서 Z ŻYCIA MAŁYCH DZIECI cała bajka – Bajkowisko – bajki dla dzieci – słuchowisko (audiobook) – książka dzieci z bullerbyn pdf 주제에 대한 세부정보를 참조하세요

Zbiór zabawnych historyjek z życia różnych małych dzieci.
🔔http://bit.ly/Subskrybuj_Bajkowisko – subskrybuj nasz kanał i bądź na bieżąco ze wszystkimi nowościami. Nie zapomnij też kliknąć dzwoneczka, aby otrzymywać powiadomienia o nowych filmach! 😊
🎧http://bit.ly/najpopularniejsze_polskie_bajki – posłuchaj naszych najpopularniejszych bajek. 😊
🎧http://bit.ly/Bajki_andersena – posłuchaj bajek Andersena. 🙂
🔥Jeśli podoba Ci się bajka to nie zapomnij dać łapki w górę. Będzie nam również miło jeśli polecisz kanał swoim znajomym. Jest to dla nas bardzo ważne, ponieważ motywuje nas do dalszej pracy i przygotowywania dla Was więcej nowości! 🙂
Bajka dla dzieci: Z ŻYCIA MAŁYCH DZIECI – ZUZANNA MORAWSKA – słuchowisko dla dzieci. Półtorej godziny śmiesznych historyjek! Audiobook dla dzieci.
Lektor: Agnieszka Fajlhauer
Bajkowisko.pl – bajki do słuchania.
Bajkowisko.pl to słuchowiska dla dzieci. Popularne i tradycyjne bajki w nowej odsłonie wraz z ciekawymi i kolorowymi ilustracjami są świetnym rozwiązaniem na wspólne spędzanie czasu z dzieckiem. Bajkowisko.pl rozwija wyobraźnię Twojego dziecka!
Dzieci uwielbiają Bajkowisko!
Zobacz również inne bajki:
– Nieszczęścia Andzi – https://www.youtube.com/watch?v=h4rmz68gZ6o
– Przygody ciekawskiej Jadzi i innych dzieciaków – https://www.youtube.com/watch?v=gGZ7a47-rW4
– Leśne opowieści – https://www.youtube.com/watch?v=cs706BU_7wU
– Księżniczka Solniczka – https://www.youtube.com/watch?v=1xklgWIccuI
– Z życia małych dzieci – https://www.youtube.com/watch?v=QLNM4E1YUIU
– Julka Pająk i atrakcje – https://www.youtube.com/watch?v=o5DyHwterbk
– Syrena – https://www.youtube.com/watch?v=VubCpPqFNPM
– Złota przędza – https://www.youtube.com/watch?v=Y46fZ4zyRRE
– Królowa Śniegu – https://www.youtube.com/watch?v=ypJ0JbzwR7I
– Psotny duszek w starym dworze – https://www.youtube.com/watch?v=NFtFrlt62Zs
– Franek – https://www.youtube.com/watch?v=LdKDbVor0Qk
– Opowieści niezwykłe – https://www.youtube.com/watch?v=LdKDbVor0Qk

książka dzieci z bullerbyn pdf 주제에 대한 자세한 내용은 여기를 참조하세요.

Dzieci z Bullerbyn

Od Britty i Anny książkę z bajkami, a od. Ollego torcik czekoladowy. Olle siedział koło mnie, a Lasse i Bosse drażnili się ze mną i mówili: – Narzeczony i …

+ 여기에 표시

Source: www.szkolakrynki.pl

Date Published: 8/8/2021

View: 1794

Dzieci z Bullerbyn

wszyscy – wszystkie dzieci w Bullerbyn. Wła ciwie Lasse,. Boss i ja powinni my plewi zagony nale ce do Zagrody rodkowej, Britta i Anna te, które nale.

+ 여기에 자세히 보기

Source: cloud7s.edupage.org

Date Published: 11/4/2021

View: 3511

Astrid Lindgren. DZIECI Z BULLERBYN – PDF Free Download

Od Britty i Anny książkę z bajkami, a od Ollego torcik czekoladowy. Olle siedział koło mnie, a Lasse i Bossę drażnili się i mówili: – Narzeczony i narzeczona, …

+ 여기에 보기

Source: docplayer.pl

Date Published: 5/20/2022

View: 9286

Dzieci z Bullerbyn (pdf) – dokument kamilant – Pobierz z Doci.pl

Dzieci z Bullerbyn (pdf) – plik ‘EBooki > kamilant’. Inne dokumenty: EBooki, kamilant.

+ 여기에 표시

Source: doci.pl

Date Published: 8/5/2021

View: 7961

„Dzieci Z Bullerbyn”

Oto fragment książki, której autorką jest Astr Lindgren. GWIAZDKA W BULLERBYN. W Święta Bożego Narodzenia wszyscy się weselą. Zwłaszcza tutaj w Bullerbyn.

+ 여기에 보기

Source: www.sp3.klodzko.pl

Date Published: 2/26/2022

View: 2641

Dzieci z Bullerbyn

DZIECI Z. BULLERBYN. Autor: Astr Lindgren … Książka w ciekawy sposób opowiada o zwyczajach związanych ze świętami. Dzięki temu.

+ 여기에 더 보기

Source: sprokietnica.szkolna.net

Date Published: 2/26/2021

View: 7052

Dzieci z Bullerbyn [Astrid Lindgren] << KLIKAJ I CZYTAJ ...

Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook). Czytaj online. Komentuj. W tej książce, która podbiła cały świat, każdy najzwyczajniejszy dzień …

+ 여기를 클릭

Source: cyfroteka.pl

Date Published: 2/28/2022

View: 108

Ebook Dzieci z Bullerbyn Astrid Lindgren pdf – Gandalf

EBook Dzieci z Bullerbyn Astr Lindgren – pdf Streszczenie, analiza, interpretacja / PRACA ZBIOROWA , 2,00 zł, Szczegółowe i przystępnie napisane …

+ 여기에 보기

Source: www.gandalf.com.pl

Date Published: 2/16/2021

View: 3752

Dzieci z Bullerbyn PDF Ebook Mobi Epub | PDF-X.PL

Dzieci z Bullerbyn Ebook sprawdź czy podgląd jest dostępny, czytaj recenzje i oceń dzieło. Promuj książki, wgrywaj notatki i własne dokumenty, …

+ 더 읽기

Source: pdf-x.pl

Date Published: 6/2/2022

View: 2238

Dzieci z Bullerbyn – Astrid Lindgren – Pobierz mobi z Docer.pl

DZIECI Z BULLERBYN Przełożyła Irena Wyszomirska Ilustrowała Ilona … Od Britty i Anny książkę z bajkami, a od Ollego torcik czekoladowy.

+ 자세한 내용은 여기를 클릭하십시오

Source: docer.pl

Date Published: 3/22/2021

View: 4718

주제와 관련된 이미지 książka dzieci z bullerbyn pdf

주제와 관련된 더 많은 사진을 참조하십시오 Z ŻYCIA MAŁYCH DZIECI cała bajka – Bajkowisko – bajki dla dzieci – słuchowisko (audiobook). 댓글에서 더 많은 관련 이미지를 보거나 필요한 경우 더 많은 관련 기사를 볼 수 있습니다.

Z ŻYCIA MAŁYCH DZIECI cała bajka – Bajkowisko - bajki dla dzieci – słuchowisko (audiobook)
Z ŻYCIA MAŁYCH DZIECI cała bajka – Bajkowisko – bajki dla dzieci – słuchowisko (audiobook)

주제에 대한 기사 평가 książka dzieci z bullerbyn pdf

  • Author: Bajkowisko – bajki dla dzieci
  • Views: 조회수 1,992,359회
  • Likes: 좋아요 9,598개
  • Date Published: 2016. 3. 21.
  • Video Url link: https://www.youtube.com/watch?v=QLNM4E1YUIU

Ile jest części dzieci z Bullerbyn?

Bara roligt i Bullerbyn, 1952). Polskie wydanie w przekładzie Ireny Szuch-Wyszomirskiej (pierwsze w 1957) zawiera wszystkie te trzy tytuły w jednym tomie. W książce dziewczynka o imieniu Lisa opowiada o przygodach swoich i innych dzieci z osady (liczącej trzy zagrody) Bullerbyn w ciągu trzech kolejnych lat.

Ile stron ma książka Dzieci z Bullerbyn?

Książka Dzieci z Bullerbyn liczy 352 stron. Jej wymiary to 120×190. Oprawa jest miękka.

Ile lat mają dzieci z Bullerbyn?

Dzieci z Bullerbyn” – fabuła

Bullerbyn zamieszkuje początkowo jedynie szóstka dzieci: siedmioletnia Lisa, jej bracia: Lasse i Bosse, Anna i Britta oraz Olle i jego mała siostrzyczka Kerstin.

Do jakiej szkoły chodziły dzieci z Bullerbyn?

Dzieci z Bullerbyn chodziły do szkoły w Wielkiej Wsi, która znajdowała się 4 km od Buller- byn. Miejscowość, w której mieszkała ciocia Lisy, Lessego i Bossego oddalona była od Wielkiej Wsi o 16 km.

Czego nie lubi Lisa?

W przeciągu kilkunastu minut rudy chytrusek jest w stanie wykopać norę pod ogrodzeniem czy fundamentem kurnika. Są jednak rzeczy, których lis nie lubi. Ogólnie lisy nie znoszą być zaskakiwane i straszone. Idealnym odstraszaczem drapieżników może okazać się ruchliwy pies, który lubi przeczesywać obejście w porze nocnej.

Co to znaczy po polsku Bullerbyn?

Syndrom Bullerbyn (niem. Bullerbü-Syndrom) – obraz wyidealizowanej Szwecji występujący w krajach niemieckojęzycznych. Obraz Szwecji jest stereotypowy, z wyłącznie pozytywnymi i idealistycznymi skojarzeniami: drewniane domy, zielone lasy, czyste jeziora, łosie, włosy blond, zadowoleni ludzie.

Gdzie kupić książkę Dzieci z Bullerbyn?

Dzieci z Bullerbyn – Lindgren Astrid | Książka w Sklepie EMPIK.COM.

Jak mają na imię dzieci z Bullerbyn?

W Bullerbyn mieszkało sześcioro dzieci: Lisa, Britta i Anna, Olle, Lasse i Bosse. W każdej zagrodzie byli także mamusia i tatuś. W Zagrodzie Północnej mieszkał dziadziuś, który był dziadkiem Britty i Anny, ale wszystkie dzieci traktowały go jak własnego.

Dlaczego lubię dzieci z Bullerbyn?

To bardzo sympatyczna, prosta i wesoła opowieść o losach szóstki dzieci w wieku między 7 a 9 lat, które zamieszkują szwedzką wioskę. Maluchy spędzają wspólnie czas, bawiąc się, a niekiedy – również popadając w konflikty. To doskonała lektura na wieczór po trudnym dniu: odpręża i relaksuje.

Jaki był Olle?

Olle jest grzeczny i spokojny. Jako jedyny ze wszystkich chłopców w Bullerbyn lubi bawić się z dziewczynkami, za co często obrywa do Lassego i Bossego. W końcu jego prośby zostają wysłuchane i mama rodzi jego małą siostrzyczkę Kerstin.

Jak ma na imię ulubiona lalka Lisy?

Lisa od razu przeniosła do nowego pokoju pokaźną kolekcję lalek (m. in. ukochaną Bellę), książek i zakładek do nich (zbierała jej w szkole). Własny pokój wiązał się także z nowymi obowiązkami.

Jak ma na imię kura Bossego?

Albertyna to kura Bossego. Kiedy tylko Bosse je jajko, uważa, że zniosła je Albertyna.

Ile lat ma dziadziuś z Bullerbyn?

Senior jest ukochanym „dziadziusiem” dla wszystkich bohaterów książki Astrid Lindgren, to jego – prócz jeziora Zagrody Północnej, Lisa najbardziej zazdrości przyjaciółkom. Bohater ma osiemdziesiąt lat, jest byłym właścicielem Zagrody Północnej, a teraz mieszka w swoim dawnym domu.

Co Lisa dostała na urodziny?

Dalsze przyjemności w dniu urodzin

Po południu na podwieczorek przyszły do Lisy wszystkie dzieci z Bullerbyn. Od Anny i Britty Lisa dostała książkę z bajkami, a od Ollego czekoladowy torcik.

Kto rozdawał prezenty w Bullerbyn?

Kto rozdawał prezenty w wieczór wigilijny w domu Lisy? W wieczór wigilijny w domu Lisy prezenty rozdawał Lasse (przebrał się za krasnoludka wigilijnego, który miał na imię Jultomte).

Ile rodzeństwa ma lisa z dzieci z Bullerbyn?

Lisa to ośmioletnia dziewczynka. Mieszka w małej miejscowości Bullerbyn w Środkowej Zagrodzie (cała wioska dzieli się na trzy zagrody: Północną, Południową oraz Środkową), razem ze swoją mamą i tatą, służącą oraz starszymi braćmi: Lessym i Bossym.

Ile lat ma dziadziuś z Bullerbyn?

Senior jest ukochanym „dziadziusiem” dla wszystkich bohaterów książki Astrid Lindgren, to jego – prócz jeziora Zagrody Północnej, Lisa najbardziej zazdrości przyjaciółkom. Bohater ma osiemdziesiąt lat, jest byłym właścicielem Zagrody Północnej, a teraz mieszka w swoim dawnym domu.

Co Lisa dostała od Moniki?

Gdy Lisa zauważyła, że nowo poznana dziewczynka ma piękną broszkę, a natychmiast ją odpięła i włożyła jej do ręki. Mamusia Moniki także mówiła, żeby Lisa przyjęła podarunek i w końcu bohaterka grzecznie podziękowała.

Jak ma na imię kura Bossego?

Albertyna to kura Bossego. Kiedy tylko Bosse je jajko, uważa, że zniosła je Albertyna.

Astrid Lindgren. DZIECI Z BULLERBYN

Transkrypt

1 Astrid Lindgren. DZIECI Z BULLERBYN Przełożyła Irena Wyszomirska Ilustrowała Ilon Wikland NASZA KSĘGAftNM Tytuły oryginałów szwedzkich ALLA VI BARN I BULLERBYN” MERA OM OSS BARN I BULLERBYN” BARA ROLIGT I BULLERBYN” Astrid Lmdgren 1947 Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Nasza Księgarnia”, Warszawa 1957, 1994 Opracowanie graficzne seni Maria Turbaczewska Część I DZIECI Z BULLERBYN My – dzieci z Bullerbyn Nazywam się Lisa. Jestem dziewczynką, to chyba od razu widać z imienia. Mam siedem lat i wkrótce skończę osiem. Czasem mama mówi: – Jesteś dużą córeczką mamy, możesz więc chyba dzisiaj wytrzeć naczynia… Czasem zaś Lasse i Bossę mówią: – Takie brzdące nie mogą się z nami bawić w Indian. Jesteś za mała! Dlatego też zastanawiam się, czy właściwie jestem mała, czy duża. Jeśli jedni uważają, że jestem duża, a drudzy, że jestem mała, to pewnie jestem w sam raz. Lasse i Bossę to moi bracia. Lasse ma dziewięć lat, a Bossę osiem. Lasse jest bardzo silny i umie biegać o wiele szybciej ode mnie. Lecz ja umiem biegać tak szybko jak Bossę. Czasem, gdy chłopcy nie chcą, żebym szła z nimi, Lasse przytrzymuje mnie przez chwilę, gdy tymczasem Bossę biegnie naprzód. Potem Lasse puszcza mnie i leci jak strzała. Siostry nie mam. To wielka szkoda. Chłopcy są tacy nieznośni! Mieszkamy w zagrodzie, która nazywa się Środkowa. Nazywa się tak dlatego, że leży pomiędzy dwoma innymi. Tamte zagrody nazywają się Północna i Południowa. Wszystkie trzy położone są obok siebie. Jak na rysunku. To niezupełnie tak wygląda w rzeczywistości, ale to dlatego, że nie umiem zbyt dobrze rysować. W Zagrodzie Południowej mieszka chłopiec, który ma na imię Olle. Nie ma wcale rodzeństwa. Lecz bawi się z Lassem i Bossem. Ma osiem lat i też bardzo prędko biega. Natomiast w Zagrodzie Północnej mieszkają dziewczynki. Dwie. Co za szczęście, że i one nie są chłopcami! Nazywają się Britta i Anna. Britta ma dziewięć lat, a Anna tyle co ja. Lubię obie jednakowo. Może tylko trochę bardziej Annę. Więcej dzieci nie ma już w Bullerbyn. Tak się nazywa ta wioska. Jest to bardzo mała wioska, tylko trzy zagrody: Północna, Środkowa i Południowa. I tylko sześcioro dzieci: Lasse i Bossę, i ja, i Olle, i Britta, i Anna. Trudno wytrzymać z braćmi Dawniej Lasse, Bossę i ja mieszkaliśmy w jednym pokoju. Na poddaszu na prawo, tuż koło strychu. Teraz mieszkam na lewo, na poddaszu, w pokoju, w którym dawniej mieszkała babcia. O tym jednak opowiem później. Czasem jest bardzo wesoło mieszkać w tym samym pokoju co bracia. Ale tylko czasem. Wesoło było, gdy leżąc w łóżku wieczorem opowiadaliśmy sobie historie 0 duchach. Chociaż było to nieraz trochę straszne. Lasse umie opowiadać tak okropne historie o duchach, że muszę potem długi, długi czas leżeć z głową pod kołdrą. Bossę nie opowiada historii o duchach. Tylko o przygodach, w których weźmie udział, gdy będzie duży. Wtedy pojedzie do Ameryki, gdzie są Indianie, i zostanie wodzem indiańskim. Pewnego wieczoru, gdy Lasse opowiadał przerażającą historię o duchu, który krążył po domu i przestawiał wszystkie meble, ogarnął mnie taki strach, iż

2 myślałam, że umrę. W pokoju było niemal zupełnie ciemno, moje łóżko stało daleko od łóżek Lassego 1 Bossego i – wyobraźcie sobie – nagle jedno z krzeseł zaczęło skakać tam i z powrotem. Myślałam, że to ten duch przyszedł, żeby również i u nas w domu poprze-stawiać meble, i krzyknęłam, jak mogłam najgłośniej. Wówczas usłyszałam, że Lasse i Bossę chichoczą w swoich łóżkach. Wyobraźcie sobie – przywiązali sznurki do krzesła, leżeli każdy w swoim łóżku i tak ciągnęli za sznurki, aż krzesło skakało. Widzicie, jacy oni są! Z początku byłam zła, ale potem nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. 8 Gdy się mieszka w jednym pokoju z braćmi, a bracia są w dodatku więksi, nigdy nie można samej o niczym postanowić. To Lasse zawsze zarządzał, kiedy należy gasić światło wieczorem. Gdy chciałam poczytać w łóżku Wiosnę Szwecji”*, Lasse chciał, żebyśmy właśnie zgasili i opowiadali sobie historię 0 duchach. Jeśli natomiast ja byłam senna i chciałam, żeby światło było zgaszone, to Lasse i Bossę chcieli grać w łóżku w wilka i owce. Lasse może leżąc w łóżku zgasić lampę, kiedy tylko zechce. Do wyłącznika przymocował kawałek tektury 1 przywiązał do niej sznurek sięgający aż do jego łóżka. Jest to bardzo sprytne urządzenie, którego nie mogę dokładnie opisać, ponieważ nie mam zamiaru zostać inżynierem majster-klepką, gdy dorosnę. Lasse mówi, że będzie inżynierem. Nie wiem dokładnie, na czym to polega, ale Lasse mówi, że to coś bardzo ciekawego -i że trzeba umieć zakładać tekturę na wyłącznik, jeśli się ma zostać inżynierem. Bossę będzie wodzem Indian. Przynajmniej dawniej zawsze tak mówił. Słyszałam bowiem któregoś dnia, jak twierdził, że będzie maszynistą, więc może się rozmyślił. Ja jeszcze nie wiem na pewno, kim będę. Może mamą. Bo bardzo lubię małe, malutkie dzieci. Mam siedem lalek, dla których jestem mamą. Niedługo będę za duża, żeby się bawić lalkami. Och, jakie to będzie nudne być dużą! Moja najładniejsza lalka nazywa się Bella. Ma niebieskie oczy i jasne, wijące się loczki. Leży w łóżku * Wiosna Szwecji” – czasopismo dla dzieci t 9 dla lalek pod różową kołderką i prześcieradłami, które mama uszyła. Pewnego razu, gdy przyszłam, aby wziąć Bellę z łóżka, miała wąsy i bródkę. To Lasse i Bossę namalowali je kawałkiem węgla. Cieszę się, że już nie mieszkam z nimi w jednym pokoju! Gdy się wychylić z okna w pokoju moich braci, można zajrzeć prosto do pokoju Ollego. On też mieszka w pokoju na poddaszu, a Zagroda Środkowa i Południowa położone są bliziutko jedna drugiej. Wygląda to tak, jak gdyby domki pchały się jeden na drugi – mówi tatuś. Tatuś uważa, że ci, którzy je budowali, powinni byli od razu zostawić trochę więcej miejsca pomiędzy nimi. Lasse, Bossę i Olle jednak uważają, że dobrze jest tak, jak jest. Pomiędzy Zagrodą Środkową a Południową jest płot, a pośrodku płotu stoi ogromne drzewo. Tatuś mówi, że to lipa. Gałęzie tej lipy sięgają od okien Lassego i Bos-sego aż do okna Ollego. Gdy Lasse, Bossę i Olle pragną odwiedzić się nawzajem, to przełażą, do siebie po gałęziach lipy. Idzie to znacznie prędzej, niż gdyby 10 musieli zbiegać na dół po schodach, wychodzić przez jedną furtkę, wpadać przez następną i znów pędzić na górę po schodach. Pewnego razu nasz tatuś i tatuś Ollego postanowili zrąbać lipę, ponieważ zupełnie zacieniała pokoje. Wtedy jednak Lasse, Bossę i Olle okropnie błagali, żeby lipa została. I została. I stoi po dziś dzień. Moje najprzyjemniejsze urodziny Uważam, że dzień moich urodzin i wieczór wigilijny to dwa najprzyjemniejsze dni w ciągu całego roku. Najmilej wspominani ten dzień, gdy skończyłam siedem lat. A było to tak: Obudziłam się wcześnie. Mieszkałam wtedy jeszcze we wspólnym pokoju z Lassem i Bossem. Moje łóżko trzeszczy, więc wierciłam się w nim i przewracałam wiele, wiele razy, żeby trzeszczało jak najgłośniej i żeby chłopcy się obudzili. Nie mogłam na nich zawołać, bo gdy się ma urodziny, trzeba udawać, że się śpi, aż inni przyjdą składać życzenia. Oni jednak spali w najlepsze zamiast pomyśleć o

3 złożeniu mi życzeń. Trzeszczałam tak przeraźliwie łóżkiem, że w końcu Bossę obudził się, usiadł na swoim łóżku i zaczai drapać się w głowę. Zbudził szybko Lassego, po czym wyniknęli się obaj na strych i zbiegli na dół po schodach. Słyszałam, jak mama brzęka filiżankami w kuchni i ledwo mogłam uleżeć w łóżku z przejęcia. W końcu usłyszałam kroki na schodach i wówczas zacisnęłam oczy tak mocno, jak tylko mogłam. Wtedy stuk – i drzwi się otworzyły, a w drzwiach stanęła 11 mama i tatuś, i Lasse, i Bossę, i Agda, która jest naszą służącą. Mama niosła tacę. Stała na niej filiżanka czekolady, wazonik z kwiatkami, tort z rodzynkami posypany cukrem, ze zrobionym z lukru napisem Lisa 7 lat”. Upiekła go Agda. Nie było jednak żadnych prezentów i zaczęłam już myśleć, że to jakieś dziwne urodziny. Wtedy tatuś powiedział: – Wypij czekoladę, to pójdziemy poszukać, może gdzieś znajdzie się jakiś prezent dla ciebie. Wówczas zrozumiałam, że chodzi o jakąś niespodziankę, i wypiłam czekoladę, jak mogłam najszybciej. Wtedy mama zawiązała mi oczy ręcznikiem, tatuś zakręcił mną w kółko i zaniósł mnie gdzieś, ale nie wiem gdzie, bo nic nie widziałam. Słyszałam, że Lasse i Bossę biegną obok, i czułam to także, bo od czasu do czasu chwytali mnie za palce u nóg i wołali: – Zgadnij, gdzie jesteś! Tatuś zszedł ze mną po schodach, raz i drugi zakręcił, aż w pewnej chwili poczułam, że jesteśmy na dworze, a po chwili szliśmy znów w górę po schodach. W końcu mama zdjęła mi ręcznik z oczu. Znajdowaliśmy się w pokoju, którego nigdy przedtem nie widziałam. Przynajmiej zdawało mi się, że nie widziałam go nigdy przedtem. Kiedy jednak wyjrzałam przez okno, zobaczyłam tuż obok poddasze Zagrody Północnej. W oknie stały Britta i Anna i machały do mnie rękoma. Dopiero wtedy zrozumiałam, że znajduję się w pokoju babci i że tatuś niósł mnie tak długo, żeby mnie zmylić. Babcia mieszkała u nas, gdy byłam mała, ale przed paru laty przeniosła się do cioci Fridy. Od tego czasu w pokoju tym stały krosna mamy i leżały w nim sterty gałganków, z których 12 robiła chodniki. Teraz jednak nie było tam ani sień, ani gałganków. Teraz pokój był tak piękny, że myślałam, że stało się to chyba za sprawą jakiegoś dobrego trolla*. Mama powiedziała, że tak, przychodził tu troll. Trollem tym był tatuś, który wyczarował dla mnie ten pokoik. Ma on być zupełnie mój własny, i to jest mój prezent urodzinowy. Ucieszyłam się tak bardzo, że zaczęłam głośno wykrzykiwać, iż jest to najpiękniejszy prezent urodzinowy, jaki kiedykolwiek dostałam. Tatuś powiedział, że mama też pomagała w tych czarach. Tatuś wyczarował prześliczne tapety z masą małych, malutkich bukiecików kwiatów, a mamusia firanki na okno. * troll – istota fantastyczna występująca w baśniach szwedzkich, podobna do krasnoludka, ale złośliwa i brzydka 13 Tatuś wieczorami wyczarowywał dla mnie w swoim warsztacie stolarskim komodę i okrągły stolik, i półeczkę, i trzy krzesła, i wszystko to pomalował na biało. Mama zaś wyczarowała z gałganków dywaniki w czerwone, żółte, zielone i czarne paski. Widziałam sama, jak tkała je w zimie, ale nie mogłam przecież przypuszczać, że to ja je dostanę. Widziałam też, jak tatuś robił meble, ale tatuś zawsze w zimie zajmuje się stolarką i robi coś dla ludzi, którzy sami nie znają się na stolarce, więc nie wiedziałam, że robi je dla mnie. Lasse i Bossę przeciągnęli zaraz moje łóżko przez strych do mego nowego pokoju, przy czym Lasse powiedział: – Będziemy jednak po dawnemu przychodzić do ciebie wieczorem i opowiadać ci historie o duchach. Ja zaś pobiegłam do pokoju chłopców i zabrałam swoje lalki. Mam cztery małe laleczki i trzy duże. Są 15 to wszystkie lalki, jakie w ogóle dostałam w swym życiu. Małym lalkom urządziłam piękny pokój na półce. Najpierw rozłożyłam tam czerwoną szmatkę jako dywanik, a

4 potem wstawiłam małe, śliczne mebelki, które dostałam na Gwiazdkę od babci, i w końcu małe laleczki w łóżeczkach. Dostały więc swój własny pokój tak jak ja, chociaż to nie były ich urodziny. Duże łóżeczko – to, w którym leżała Bella – postawiłam w kąciku, tuż koło mego własnego łóżka, a wózek dla lalek, w którym spali Hans i Greta, w drugim rogu pokoju. Ach, jakże pięknie było u mnie! Potem znów pobiegłam do pokoju Lassego i Bossego i przyniosłam wszystkie swoje pudełka i rzeczy, które miałam w komodzie chłopców. – Wspaniale – powiedział Bossę – teraz będę miał trochę miejsca na moje ptasie jaja! Mam trzynaście książek – są to moje własne książki. Ułożyłam je również na półce i wszystkie numery Wiosny Szwecji”, i pudełka, w których chowam zakładki do książek. Mam bardzo dużo 16 zakładek. Zamieniamy się nimi w szkole. Mam jednak dwadzieścia takich, których nie zamienię za nic na świecie. Na najładniejszej jest duży anioł ze skrzydłami i w różowej sukni. Wszystko to zmieściło się na mojej półce. To był bardzo przyjemny dzień! Dalsze przyjemności w dniu urodzin Miałam jeszcze więcej przyjemności tego dnia. Po południu zaprosiłam na podwieczorek wszystkie dzieci z Bullerbyn – no tak, jest nas przecież tylko sześcioro. Tyle właśnie miejsc było przy okrągłym stoliku w moim własnym pokoju. Dostaliśmy soku malinowego i po kawałku tortu, na którym był napis Lisa 7 lat”, i dwa rodzaje ciasteczek, które również upiekła Agda. Dostałam prezenty od Britty, Anny i Ollego. Od Britty i Anny książkę z bajkami, a od Ollego torcik czekoladowy. Olle siedział koło mnie, a Lasse i Bossę drażnili się i mówili: – Narzeczony i narzeczona, narzeczony i narzeczona! Mówią tak dlatego, że Olle nie jest takim głupim chłopcem, który się nie chce bawić z dziewczynkami. Nic sobie z tego nie robi, gdy zaczynają się z nim drażnić, i bawi się z chłopcami, i z dziewczynkami. Lasse i Bossę zresztą też chcą się bawić z dziewczynkami, chociaż udają, że nie chcą. Gdy jest tylko sześcioro dzieci w wiosce, muszą bawić się ze sobą bez względu na to, czy są chłopcami, czy dziewczynkami. Niemal wszystkie zabawy stają się weselsze, gdy się bawi w szóstkę, niż gdy się bawi w trójkę. 2 D/ieci z Bullerbyn 17 Po pewnym czasie chłopcy poszli obejrzeć ptasie łajka Bossego, a Britta, Anna i ja bawiłyśmy się moimi lalkami. Miałam w kieszeni długi, długi sznurek. Gdy go wyciągnęłam i zobaczyłam, że jest tak długi, przyszło mi na myśl, że mogłybyśmy sobie urządzić wspaniałą zabawę. Gdybyśmy znalazły jeszcze jeden równie długi sznurek, wówczas wystarczyłoby go do przeciągnięcia aż do okna Britty i Anny w Zagrodzie Północnej. Wówczas mogłybyśmy pisać do siebie listy i wysyłać je w pudełku od cygar. Ach, jakże spieszyłyśmy się, by to wypróbować! Poszło świetnie. Britta i Anna pobiegły do siebie, a potem siedziałyśmy długi czas i posyłałyśmy do siebie tam i z powrotem listy. Wesoło było przyglądać się, jak pudełko zjeżdża po sznurku. Z początku pisałyśmy tylko: Jak się czujesz? Ja czuję się dobrze”. Lecz później bawiłyśmy się, że jesteśmy księżniczkami, które siedzą uwięzione w dwóch zamkach i nie mogą wyjść, gdyż na straży stoją smoki. Wtedy Britta i Anna pisały do mnie: Nasz smok jest okropny. Jaki jest twój? Księżniczka Britta i księżniczka Anna”. Ja zaś odpisywałam: Mój smok też jest okropny. Gryzie mnie, gdy próbuję wyjść. Jak to dobrze, że przynajmniej możemy do siebie pisać. Księżniczka Lisa”. Po chwili mama zawołała mnie, żebym pobiegła coś dla niej załatwić, a w czasie gdy mnie nie było, przyszli do mego pokoju Lasse i Bossę i zobaczyli listy. Lasse wysłał zaraz w pudełku list, w którym było napisane: Księżniczka Lisa poszła, ponieważ musiała wy- 18 trzeć nos. Jest tu jednak cała masa książąt. Książę Lars, Aleksander, Napoleon”. Bntta i Anna były zdania, że to jest głupie! W każdym razie dobrze się złożyło, że mój pokój wychodzi na Zagrodę Północną. Często bowiem Brit-ta, Anna i ja posyłamy do siebie listy. W zimie, gdy jest ciemno, nie udaje się to tak dobrze. Wtedy jednak dajemy sobie znaki latarkami.

5 Gdy błysnę trzy razy latarką, oznacza to: Przyjdź do mnie zaraz! Mam ci coś do powiedzenia”. Mama powiedziała, że muszę utrzymywać pokój w wielkim porządku. Staram się więc o to, jak tylko mogę. Czasami robię wielkie sprzątanie. Wtedy wyrzucam wszystkie dywaniki szmaciane przez okno, a Agda pomaga mi je trzepać. Mam własną małą trzepaczkę, której używam do trzepania dywaników. Czyszczę klamki, ścieram kurze, wstawiam świeże kwiaty do wazoników, ścielę łóżka lalek i poprawiam pościel w wózku. Czasem zapominam sprzątnąć. Wtedy mama mówi, że jestem nieporządziuch. Lekcje się skończyły! Wesoło jest, gdy nadchodzi lato. Wszystko jest wesołe, począwszy od tego, że kończą się lekcje w szkole. Wesoło zrobiło się już na dzień przed egzaminem. Tego dnia pięknie przybraliśmy naszą klasę kwiatami i gałązkami. My – wszystkie dzieci z Bullerbyn – poszliśmy nałamać gałązek brzeziny i narwać kwiatów. Do szkoły mamy daleko, bo nasza szkoła znajduje się w innej wiosce. Wioska ta nazywa się Wielka Wieś. U nas nie może być przecież osobnej szkoły tylko dla sześciorga dzieci. Gdy doszliśmy na miejsce, kwiaty zwiędły już trochę, ale niezupełnie. Ale jak włożyliśmy je do wody, zrobiły się znów ładne. Po obu stronach tablicy umieściliśmy szwedzkie chorągiewki, dokoła girlandę z gałązek brzozowych i wszędzie dużo kwiatów. W całej klasie pachniało prześlicznie. Gdy skończyliśmy przybieranie klasy, przećwiczyliśmy piosenki, które mieliśmy śpiewać na egzaminie: Hej, wzywa cię blask słońca”- i Czy myślisz, że jestem zgubiony bez twej przychylności”. Jedna dziewczynka, która nazywa się Ulla, śpiewała tak: Czy 20 myślisz, że jestem zgubiony przy tej sposobności”. Myślała, że tak jest w piosence. To doprawdy szczęścicie pani zdążyła jej powiedzieć, jakie naprawdę są słowa, i że na egzaminie zaśpiewała dobrze! Gdy wracaliśmy potem do domu, była przepiękna pogoda. My, dzieci z Bullerbyn, szłyśmy wszystkie razem, lecz nasz powrót do domu trwał bardzo długo. Lasse powiedział, że wolno nam iść tylko po kamieniach leżących na skraju drogi. Potem zaś bawiliśmy się w taką zabawę: że ten, kto będzie szedł po ziemi, a nie po kamieniach, będzie na niby martwy. W pewnej chwili Olle zaczął iść po /iemi, a wtedy Bossę krzyknął: – Jesteś nieżywy! – Wcale nie jestem nieżywy! – zawołał Olle. – Spójrzcie tylko, jaki jestem żywy – i zaczął wymachiwać rękoma i wywijać nogami. Śmieliśmy się wszyscy z niego. Potem szliśmy po płotku, a Lasse spytał: – Kto wymyślił, że można chodzić tylko po drodze, jak myślicie? Britta odpowiedziała, że z pewnością musiał to wymyślić jakiś dorosły człowiek. – Najprawdopodobniej – zgodził się Lasse. Szliśmy po płotku bardzo długo i było nam tak wesoło, że pomyślałam sobie, że nigdy już nie będę chodziła drogą. Jakiś staruszek nadjechał na wózku mleczarskim i zawołał: – Cóż to za gawrony chodzą po ogrodzeniu? Następnego dnia, gdy szliśmy na egzamin, nie mogliśmy już jednak iść po ogrodzeniu, gdyż byliśmy 21 l bardzo pięknie ubrani. Ja miałam nowiutką sukienkę w czerwone kropki, a Britta i Anna miały niebieskie sukienki z falbankami. Miałyśmy też nowe wstążki i nowe buciki. Bardzo wielu rodziców siedziało w klasie i przysłuchiwało się egzaminom. Ja odpowiedziałam na wszystkie pytania, ale Bossę powiedział, że siedem razy siedem jest pięćdziesiąt sześć. Wówczas Lasse odwrócił się i spojrzał na niego tak srogo, że Bossę chciał się poprawić: – Nie, oczywiście że nie – czterdzieści sześć. Naprawdę to jest czterdzieści dziewięć, nawet ja 22 to wiem, chociaż jeszcze nie zaczęliśmy się uczyć tabliczki mnożenia. Słyszałam jednak, jak mówiły to inne dzieci. Jest nas w całej szkole tylko dwadzieścia

6 troje, więc siedzimy wszyscy w jednej klasie. Gdy odśpiewaliśmy wszystkie piosenki, jakie umieliśmy, i Czas kwitnienia, co nadchodzi”, pani powiedziała: – Do widzenia, moje dzieci! Życzę wam bardzo wesołych wakacji! Wówczas poczułam, jak gdyby coś we mnie podskoczyło w środku. My – wszystkie dzieci z Bullerbyn 23 miałyśmy dobre świadectwa. Porównywaliśmy je w drodze powrotnej. Świadectwo Bossego nie było specjalnie dobre, ale w każdym razie zupełnie możliwe. Wieczorem graliśmy w dwa ognie na drodze. W pewnej chwili piłka wpadła między krzaki porzeczek. Pobiegłam prędko, żeby ją odszukać. I zgadnijcie, co tam znalazłam? Głęboko pod krzakiem porzeczek leżało jedenaście kurzych jaj. Ucieszyłam się okropnie. To jedna z naszych kur jest tak uparta i nie chce nieść się w kurniku. Znosi wszystkie jaja na dworze. Lasse, Bossę i ja szukaliśmy już od dawna, gdzie też ona znosi te swoje jaja. Lecz ta kura jest przebiegła i strzegła dobrze swej tajemnicy. Mamusia powiedziała nam, że dostaniemy pięć óre* za każde jajko, które znajdziemy. Teraz zaś znalazłam jajek za całe pięćdziesiąt pięć óre. Piłki jednak nie znalazłam. – Weźmiemy zamiast piłki jajka -powiedział Lasse. – Będzie z nich jajecznica dla całego Bullerbyn. Ale ja zebrałam prędko jaja do fartuszka, zaniosłam je mamie i dostałam pięćdziesiąt pięć óre. Dałam * óre – drobna moneta szwedzka 24 ws/ystkim dzieciom po pięć óre, a resztę włożyłam do swojej skarbonki, którą zamykam na kluczyk. Klu-c/yk wisi na gwoździu głęboko w szafie. Później Anna znalazła piłkę i graliśmy w dwa ognie przez kilka godzin. Spać poszliśmy o wiele później niż /wykle, ale to nie miało znaczenia, bo wakacje już się /aczęły i mogliśmy następnego dnia spać tak długo, jak tylko nam się chciało. Plewimy rzepę i dostajemy małego kotka Później, gdy pomagałam plewić rzepę, dostałam więcej pieniędzy do mojej skarbonki. Rzepę plewią wszyscy – wszystkie dzieci w Bullerbyn. Właściwie Lasse, Bossę i ja powinniśmy plewić zagony należące do Zagrody Środkowej, Britta i Anna te, które należą do Zagrody Północnej, a Olle te, które należą do Południowej. My jednak pomagaliśmy sobie na wszystkich zagonach. Płacono nam za każdy opielony rządek- czterdzieści óre za długi i dwadzieścia óre za najkrótszy. Mieliśmy na sobie fartuchy z worków, żeby nas kolana nie bolały. Britta, Anna i ja miałyśmy chusteczki na głowach i wyglądałyśmy jak małe gosposie – tak powiedziała mama. Zabraliśmy ze sobą blaszany dzbanek pełen soku, w razie gdyby nam się zachciało pić. Zachciało nam się pić dosłownie zaraz, więc wzięliśmy długie źdźbła słomy, położyliśmy się dookoła dzbanka i piliśmy. Bardzo przyjemnie było pić sok przez słomki, więc piliśmy i pili, aż w pewnej chwili okazało się, że soku już nie ma. Wtedy Lasse wziął dzbanek i pobiegł do źródła tuż obok na pastwi- 25 skn i przyniósł nam wody, więc potem piliśmy wodę. llyło to równie wesołe, lecz nie tak smaczne. W końcu Gile wyciągnął się jak długi na ziemi i powiedział: – Słyszycie, jak we mnie bulgocze? Miał pełno wody w żołądku. Wszyscy po kolei podchodzili do niego i słuchali, jak przy każdym ruchu woda w nim bulgocze. Podczas pielenia grządek gawędziliśmy cały czas i opowiadaliśmy sobie bajki. Lasse próbował straszyć nas historią o duchach, lecz historie o duchach wcale nie są straszne, gdy słońce świeci. Wówczas Lasse zaproponował, żebyśmy urządzili konkurs, kto najlepiej umie kląć. Na to jednak nie zgodziły się Britta i Anna, a i ja także, bo pani w szkole mówiła, że tylko głupi ludzie klną. Lasse próbował kląć po cichu, sam dla siebie, ale widocznie mu nie szło, bo wkrótce przestał. Najweselej było plewić pierwszego dnia. Potem stało się to już trochę nudne, lecz mimo to musieliśmy plewić dalej, bo wszystkie zagony trzeba było oczyścić z chwastów.

7 Pewnego dnia, zaledwie zabraliśmy się do roboty, Lasse powiedział do Ollego: – Petruska saldo bumbum. A Olle odpowiedział: – Kolifink, kolifink. A Bossę: – Mojsi dojsi filibom ararat. Zapytałyśmy ich, co to ma znaczyć, a Lasse odpowiedział, że jest to specjalny język, który tylko chłopcy rozumieją. Dla dziewczynek jest za trudny. – Cha, cha! – śmiałyśmy się. – Sami tego nie rozumiecie! 26 – Oczywiście, że rozumiemy – zaprzeczył Lasse. To, co powiedziałem na początku, znaczy: Dziś jest ładna pogoda”, na co Olle odpowiedział: Aha! r/eczywiście!”, a potem Bossę dodał: Co za szczęście, /c dziewczynki tego nie rozumieją”. Mówili potem w tym swoim języku przez dłuższy c/as, aż wreszcie Britta powiedziała, że my też mamy swój specjalny język, który tylko dziewczynki rozumieją, i zaczęłyśmy mówić tym językiem. Całe przedpołudnie plewiliśmy, rozmawiając swymi specjalnymi je/ykami. Co prawda nie widziałam między nimi lakiejś różnicy, lecz Lasse powiedział, że nasz język brzmi głupio. Język chłopców jest o wiele lepszy, gdyż jest zbliżony do rosyjskiego – twierdził. – Kolifink, kolifink – powiedział znów Olle. 27 Tylko tyle nauczyłyśmy się z języka chłopców, że wiedziałyśmy, iż oznacza to aha, rzeczywiście”. Od tego też czasu Britta, Anna i ja nigdy nie nazywamy Ollego inaczej jak,,olle Kolifmk”. Pewnego popołudnia, właśnie gdy przerwaliśmy plewienie i usiedliśmy na stosie kamieni, by zjeść podwieczorek składający się z kanapek i kakao, niebo zrobiło się zupełnie ciemne i zaczęła się straszna burza. Grad padał tak gęsty, że utworzyły się prawdziwe zaspy, zupełnie jak w zimie. Zaczęliśmy czym prędzej uciekać. Byliśmy boso i okropnie marzły nam nogi. – Biegnijmy do Kristin, do Zagajnika! – krzyknął Lasse. Prawie zawsze robimy tak, jak chce Lasse, więc i teraz też tak zrobiliśmy. Kristin mieszkała opodal w małym czerwonym domku. Pobiegliśmy więc do niej; na szczęście Kristin była w domu. Kristin jest bardzo stara i wygląda mniej więcej tak, jak przeważnie wyglądają babcie. I jest taka dobra. Często chodzę do niej. – O moi kochani, najmilsi! – zawołała załamując ręce. A potem zaraz dodała: – O jej, jej! Biedne dzieciaki! Rozpaliła duży ogień na kominku, mogliśmy więc zdjąć nasze przemoczone ubrania i ogrzać nogi przy ogniu. Potem upiekła nam wafli w szczypcach. Szczypce te trzymała nad ogniem. Ugotowała nam też kawy w imbryku, który stał na trójnogu w samym środku ogniska. Kristin ma trzy koty i jeden z nich miał właśnie kocięta. Leżały w koszyku, miauczały i były takie śliczne! Było ich cztery, a Kristin powiedziała 28 ‘ /’./ /’ ‘ ‘*Jv/’ x// *4 / ‘^ ^^-TOt.,.W “*IA3 /i*^ l nam, że zmuszona jest oddać wszystkie, prócz jednego, gdyż inaczej miałaby dom pełen kotów, przy e/ym dla niej samej nie starczyłoby w nim już miejsca. Och, czy nie moglibyśmy ich dostać?! – zawołała Anna. Kristin powiedziała, że możemy, oczywiście, lecz nie była pewna, co powiedzą nasze mamy, gdy wrócimy do domu z kociętami. Chyba wszyscy ludzie lubią kocięta – powiedziała Itritta. Prosiliśmy więc i błagali, żeby przynajmniej wolno nam było wziąć je na próbę. 29 Kociąt wystarczyło akurat, by jeden mógł być w Zagrodzie Północnej i jeden w Środkowej, i jeden w Południowej. Kociątko dla nas wybrał Lasse. Było całe w

8 cętki, z białą plamką na czole. Britta i Anna dostały zupełnie białego kotka, a kot Ollego był cały czarny. Gdy nasze ubrania wyschły, poszliśmy z naszymi kociętami do domu. Cieszę się, że mamie kotków został choć jeden kotek. W przeciwnym razie nie miałaby zupełnie dzieci. Nazwaliśmy naszego kotka Mruczkiem. Britta i Anna nazwały swego Puszkiem, a Olle swego – Malkolmem. Żadna z mamuś nie powiedziała nic, gdy przyszliśmy do domu z kociętami – wolno nam więc było je mieć. Bawiłam się świetnie z Mruczkiem. Przywiązywałam kulkę z papieru do sznurka i biegałam z tym w kółko, a Mruczek biegał za mną i starał się schwytać papier. Lasse i Bossę bawili się z nim też 30 / początku, lecz wkrótce im się sprzykrzyło. To ja musiałam dbać o to, żeby Mruczek dostał jeść. Pił mleko ze spodeczka w kuchni. Nie pił tak, jak piją ludzie, lecz wysuwał różowy języczek i wlizywał w siebie mleko. Przygotowałam mu koszyczek do spania, /robiłam mu w nim bardzo mięciutkie posłanie. C “/asami puszczaliśmy Mruczka, Puszka i Malkolma na trawnik, żeby się mogli razem pobawić. Byli pr/ecież rodzeństwem i z pewnością chcieli się ze sobą widywać. Zarobiłam dziewięć koron i czterdzieści óre przy plewieniu rzepy i wszystkie pieniądze włożyłam do skarbonki, bo chcę zbierać na rower. Na czerwony rower. W jaki sposób Olle dostał psa Olle nie ma rodzeństwa. Lecz ma psa. No i Malkolma, oczywiście. Pies nazywa się Svipp. Teraz muszę opowiedzieć, jak to się stało, że Olle d ostał psa. Powtórzę dokładnie to, co on sam opowie-d/iał. Pomiędzy Bullerbyn a Wielką Wsią mieszka szewc, k lory nazywa się Grzeczny. N a z y w a się Grzeczny, ale nie jest wcale grzeczny! Nasze buty nigdy nie są gotowe, gdy przychodzimy je odebrać, nawet jeśli wiele razy obiecywał, że zrobi je na czas. Agda mówi, /e to dlatego, że on tyle pije. To on był dawniej panem Svippa. Nigdy nie był grzeczny dla Svippa, a Svipp był najbardziej złym psem w całej gminie. Zawsze był uwiązany i za każdym razem, gdy przychodziliśmy do Grzecznego z butami, Svipp wyskakiwał jak szalony 31 / budy i szczekał. Baliśmy się go tak bardzo, że nigdy nie mieliśmy odwagi przejść w pobliżu budy. Baliśmy się też i szewca, bo zawsze był zły i mówił, że bachory to banda, która powinna dostawać w skórę dzień w dzień.” Svipp często dostawał w skórę, chociaż był psem, a nie bachorem. Grzeczny uważał zapewne, że psy też co dzień powinny dostawać w skórę. Gdy Grzeczny się upił, zapominał dać jeść Svippowi. W tym czasie gdy Svipp był u szewca, myślałam zawsze, że jest to brzydki i zły pies. Był brudny i potargany, zawsze warczał i szczekał. Teraz wiem, że jest to grzeczny i ładny pies. To Olle sprawił, że stał się grzeczny. Olle sam jest przecież taki grzeczny. Pewnego razu, gdy Olle niósł do szewca swoje buty, a Svipp jak zwykle wyskoczył z budy, szczekał i wyglądał tak, jak gdyby chciał ugryźć, Olle przystanął i zaczął z nim rozmawiać. Powiedział mu, że jest dobrym pieskiem i że nie powinien szczekać jak szalony. Stał oczywiście w pewnej odległości, by Svipp nie mógł go dosięgnąć. Svipp wyglądał na równie złego jak zwykle i nie zachowywał się wcale jak dobry piesek. Gdy Olle przyszedł odebrać buty, miał ze sobą kość dla Svippa. Svipp szczekał i warczał, ale był tak głodny, że w końcu wbił zęby w kość. Przez cały czas, gdy jadł, Olle stał w pewnej odległości i powtarzał Svippowi, że jest ładnym i dobrym pieskiem. Olle musiał wiele razy chodzić i pytać o swoje buty, które wciąż nie były gotowe. Za każdym też razem zabierał ze sobą coś dobrego dla Svippa. Aż tu 32 pewnego pięknego dnia – wyobraźcie sobie – Svipp nie warczał już na Ollego. Szczekał tylko tak, jak psy s/c/ckają, gdy zobaczą kogoś, kogo lubią. Wówczas Olle podszedł i pogłaskał Svippa, a Svipp polizał go w rękę. Któregoś dnia szewc przewrócił się i zwichnął nogę. Wówczas przestał zupełnie troszczyć się o to, czy Svipp ma coś do jedzenia. Ollemu tak żal było Svippa, /e

9 wszedł do szewca i zapytał, czy nie mógłby /aopiekować się Svippem przez ten czas, gdy Grzecznego boli noga. Ale ten Olle jest odważny! A Grzeczny powiedział: – Ha, to byłby niezły widok! Skoczy ci do gardła, skoro tylko się zbliżysz! Wówczas Olle podszedł do Svippa i pogłaskał go, ;i szewc stał w oknie i patrzył. Powiedział wtedy, że ()lle może opiekować się Svippem przez pewien czas, ho on sam nie może tego robić. Olle sprzątnął ślicznie w budzie Svippa, wymościł ją 1 Dzieci z Bullerbyn świeżym sianem, wymył mu miseczkę i napełnił ją świeżą wodą. Potem wziął go ze sobą na długi spacer aż do Bułlerbyn, a Svipp skakał i skomlił z zachwytu. Był przecież tak długo uwięziony przy budzie i tak mu to już zbrzydło. Co dzień, przez cały czas gdy Grzecznego bolała noga, Olle chodził do Svippa i biegał z nim po dworze. My też biegaliśmy ze Svippem, ale Svipp najbardziej lubił Ollego i nikt inny nie mógł go trzymać na smyczy, bo wtedy Svipp warczał. 34 CMy szewca przestała boleć noga, powiedział do Ollcgo: Teraz już koniec tych głupstw! Pies ma pilnować domu i siedzieć w budzie! Svipp myślał, że będzie mógł jak zawsze iść z Ol-Icm na spacer, więc skakał i piszczał. Gdy jednak Ollc odszedł nie zabierając go ze sobą, Svipp skomlił i był bardzo smutny – opowiadał Olle. Ollc też był smutny przez wiele dni, aż w końcu jego tatuś nic chciał już dłużej patrzeć na to, że Olle chodzi smutny, i poszedł do Grzecznego, i kupił Ollemu Svippa. My – wszystkie dzieci z Bullerbyn – poszliśmy do domu Ollego, żeby popatrzeć, jak Olle kąpie Svippa w pralni. Pomagaliśmy mu też trochę. Gdy Svipp był wykąpany, wytarty i uczesany, wyglądał jak zupełnie inny pies. Teraz Svipp nigdy nie bywa zły i nie musi już chodzić na smyczy. W nocy śpi u Ollego pod łóżkiem, ;i gdy my – wszystkie dzieci z Bullerbyn – wracamy ze s/koły, Svipp spotyka Ollego w połowie drogi i niesie mu tornister. Nigdy jednak nie dochodzi do chaty (ir/ecznego. Boi się może, że Grzeczny wyjdzie i za-hicrze go z powrotem. Przyjemnie jest mieć własne zwierzę, lecz dziadziuś też jest dobrą rzeczą Bardzo przyjemnie jest mieć takie zupełnie swoje własne zwierzę. Ja też chciałabym mieć psa, ale nie mam. Mamy bardzo wiele zwierząt tutaj w Bullerbyn – konie, krowy i cielęta, i prosiaczki, i owce. A mama ma moc kur. To się nazywa Kurza ferma w Bullerbyn”, a mama wysyła jajka w różne strony ludziom, którzy chcą mieć kurczęta. Jeden z naszych koni nazywa się Ajaks i trochę jest mój własny. Chociaż niezupełnie tak samo, jak Svipp jest Ollego. Mam za to zupełnie własne króliki. Mieszkają w klatce, którą zrobił tatuś, i co dzień muszę im dawać trawę i mlecze. Na zimę przenoszę klatkę do obory. Mają one, to znaczy króliki, bardzo dużo dzieci i sprzedałam ich moc Ollemu i Bossemu. Bossę też miał jakiś czas króliki, ale potem mu się to znudziło, bo jemu wszystko zawsze się znudzi oprócz ptasich jaj. W naszym ogrodzie stoi stare drzewo, które nazywamy Sowim Drzewem”, ponieważ mieszkają tam sowy. Pewnego razu Bossę wlazł na drzewo i zabrał sowom jedno jajko. W gnieździe były cztery jajka, tak >,e sowom w każdym razie zostało trzy. Bossę wydmuchał jajko i schował je do biurka razem z innymi plusiini jajami. Potem jednak przyszło mu do głowy, /e by pożartować trochę z sowią mamą, więc wdrapał MV /nów na drzewo i podłożył do gniazda kurze jajko. l o doprawdy bardzo śmieszne, że sowia mama nie spostrzegła różnicy! Nic nie zauważyła, wysiadywała Malej jajka i pewnego pięknego dnia w gnieździe były i r/y małe sówki i jedno kurczątko. Jakże sowia mama musiała się dziwić, gdy spostrzegła, że jedno z jej ic, /e sowiej mamie nie będzie się podobał kurczak, i /ubrał go stamtąd. Zresztą to jest moje kurczątko – powiedział, l Y/y wiązał czerwoną tasiemkę do nogi kurczaka, żeby go móc poznać, i puścił go pomiędzy kurczęta mamy. N;i/wał go Albertem, lecz gdy Albert troszkę podrósł, okazało się, że to nie jest kogucik, tylko kurka. Wtedy Uosse zmienił mu imię na Albertyna. Teraz Albertyna

10 icsl dużą kurą, a ilekroć Bossę je jajko, zawsze mówi: To jajko z pewnością zniosła dla mnie Albertyna! Albertyna, gdy fruwa, bije więcej skrzydłami niż inne kury. To dlatego, że urodziła się w sowim gnieździe mówi Bossę. Pewnego razu Lasse postanowił, że on też musi mieć swoje własne zwierzęta. Zastawił w chlewie pułapki na szczury. Złapało się szesnaście dużych s/c/urów polnych, które Lasse zamknął w beczce. Potem wymalował wielki szyld i umieścił go na beczce. Na szyldzie napisane było: Szczurza ferma w 37 hyn”. W nocy jednak szczury pouciekały i nic nie wyszło z tej szczurzej fermy. – Na co ci zresztą szczurza ferma? – spytała Britta. – Przecież szczury nie znoszą jajek! – W każdym razie byłoby przyjemnie mieć szczurzą fermę, czy tego nie rozumiesz? – powiedział Lasse, który był zły, że ferma” się rozbiegła. Britta i Anna nie mają psa ani królików, ani też innych własnych zwierząt. Lecz mają dziadziusia. Jest to najlepszy dziadziuś, jaki jest na całym świecie, jestem tego pewna. My – wszystkie dzieci z Bullerbyn nazywamy go dziadziusiem, chociaż nie jest dziadziu-siem nas wszystkich, tylko Britty i Anny. Mieszka w pokoju na piętrze w Zagrodzie Północnej. Jest to tak miły pokój i tak miły dziadziuś, że my, wszystkie dzieci, chodzimy tam, gdy nie mamy nic innego do roboty. Dziadziuś siedzi w fotelu na biegunach i ma długą, białą brodę, zupełnie jak krasnoludek. Ma tak słaby wzrok, że prawie nic nie widzi. Nie może czytać ani książek, ani gazet, ale to nie ma znaczenia, bo i tak wie wszystko, co jest napisane w książkach. Opowiada nam też często przypowieści biblijne i o tym, jak to było dawniej na świecie, gdy dziadziuś był małym chłopcem. Britta, Anna i ja czytamy mu gazetę – kto umarł i kto skończył pięćdziesiąt lat i różne nieszczęśliwe wypadki, i ogłoszenia, i wszystko. Jeśli w gazecie jest napisane, że gdzieś uderzył piorun, to dziadziuś umie opowiedzieć najmniej dwadzieścia różnych wypadków, gdzie i kiedy piorun uderzył dawniej. A jeśli jest napisane, że byk zakłuł kogoś rogami, to dziadziuś opowiada nam o wszystkich ludziach, których 38 znał i których zły byk wziął na rogi. W ten sposób trwa to dość długo, zanim przeczytamy gazetę. Czasami czytają chłopcy. Chociaż dziadziuś bardziej lubi, gdy Britta lub Anna, albo ja mu czytamy. Chłopcy opuszczają całą masę ogłoszeń i innych rzeczy. Dziadziuś ma w szafie skrzynkę z narzędziami, które chłopcy mogą od niego pożyczać, a on pomaga im strugać łódki i różne inne rzeczy, chociaż nie widzi. Gdy zaś chłopcy chcą odlewać żołnierzy ołowianych, idą zawsze do dziadziusia i topią ołów w jego piecu. W szafie dziadziusia jest zawsze skrzynka z jabłkami – no, nie zawsze oczywiście, ale gdy jest taka pora roku, że są jabłka. Gdy przychodzimy, dostajemy od niego po jabłku. Kupujemy mu ślazowe cukierki w Wielkiej Wsi, a dziadziuś trzyma je w szafce narożnej. I potem oprócz jabłek dostajemy od dziadziusia ślazowe cukierki. W swoim oknie dziadziuś ma pelargonie, które bardzo pielęgnuje, mimo że jest prawie niewidomy. Często długo z nimi rozmawia. Na ścianach w pokoju dziadziusia wiszą piękne obrazy. Szczególnie dwa z nich podobają mi się bardzo. Jeden przedstawia Jonasza w brzuchu wieloryba, a drugi węża, który uciekł z menażerii i dusi jakiegoś człowieka. Nie jest to może piękne, ale straszne i wstrząsające. Jeśli jest ładna pogoda, to dziadziuś wychodzi na spacer. Ma laskę, którą maca drogę. Latem siaduje najczęściej pod wiązem, który rośnie pośrodku trawnika przed Zagrodą Północną. Siedzi i wygrzewa się w słońcu i od czasu do czasu powtarza: 40 – Ho, ho, tak, tak!… Pytaliśmy się go, dlaczego mówi Ho, ho, tak, Lik”, a dziadziuś powiedział, że mówi tak, gdy myśli t lym, jak był młody. To musiało być chyba bardzo, luird/o dawno temu. Ach, że też ktoś ma takiego

11 lobrego dziadziusia! Wolałabym mieć dziadziusia iii/, psa. Chłopcy nie mogą mieć przed nami żadnych tajemnic Gdy skończyliśmy plewienie zagonów, zaczęła się /,wó/ka siana. W tym roku nie zabieram dzieciaków! Dość.kukania po stogach i deptania siana! – powiedział i.iluś. Mówi tak co roku, ale nikt nie wierzy, że mówi lo na serio. Jeździliśmy na wozach z sianem całymi dniami i skakaliśmy po stogach. Lasse chciał, żebyśmy urząd/i l i konkurs, kto będzie najodważniejszy i skoczy najwyżej. Najwyżej z góry na dół oczywiście, a nie / dołu do góry. Wdrapywaliśmy się na sam wierzch slogu i zeskakiwaliśmy na siano na dole. Oj, jak przy lym coś łaskotało w brzuchu! Lasse powiedział, że /wycięzca konkursu dostanie lizaka w nagrodę. Kupił li/aka właśnie tego samego dnia, gdy poszedł do sklepiku w Wielkiej Wsi po drożdże dla mamy. Skakaliśmy i skakaliśmy, aby się wzajemnie prześcignąć, aż w końcu Lasse wdrapał się tak wysoko, jak tylko mógł, i zeskoczył w dół na małą, malutką kupkę siana, że aż ziemia zadudniła pod nim i leżał dłuższą chwilę nie mogąc się ruszyć. Mówił potem, że był 41 pewien, że serce wpadło mu do brzucha, i myślał, że będzie musiał przez całe życie chodzić z sercem w brzuchu. Nikt już nie miał odwagi powtórzyć tego skoku, a Lasse wpakował sobie do ust lizaka i powiedział: – Nagroda przyznana została Lassemu za jego odważne wyczyny na stogu siana! 42 Któregoś dnia, gdy Britta, Anna i ja z parobkiem,’ /ugrody Północnej zwoziłyśmy siano, napotkałyśmy po/iomkowe miejsce”. Było to koło stosu kamieni, 11,1 polance, z której zwoziłyśmy siano. Rosło tam tyle po/iomek, że nigdy czegoś podobnego nie widziałam. 1 1 mówiłyśmy się, że nigdy, ale to nigdy, przenigdy nie powiemy chłopcom ani też nikomu innemu o tej po/iomkowej polance. Zbierałyśmy poziomki i nawlekałyśmy je na źdźbła, trawy, aż w końcu miałyśmy n/ynaście trawek pełnych. Wieczorem zjadłyśmy je cukrem i śmietanką. Chłopcom dałyśmy po kilka do ipróbowania, ale oni chcieli koniecznie wiedzieć, gdzie ic /obrałyśmy. Tego nie powiemy nigdy w życiu, bo to jest i n łomnica! – powiedziałyśmy im na to. W ciągu następnych dni biegałyśmy z Britta i Anną ł/ukając więcej takich miejsc, gdzie rosną poziomki, i mo bawiłyśmy się już więcej na stogu. Lecz chłopcy luwili się tam stale i nie mogłyśmy zrozumieć, że też im się to nie znudzi. Pewnego dnia znalazłyśmy tyle poziomek, że powiedziałyśmy chłopcom, że mamy już siedem takich mio)sc, gdzie rosną poziomki, ale nigdy nie zdradzimy, ^il/ie one się znajdują, bo to nasza tajemnica. Wów-t/;is Olle powiedział: Cha, cha – ale to marna tajemnica w porównaniu z naszą! A jaką wy macie tajemnicę? – spytała Britta. Nie mów jej nic, Lasse! – krzyknął Olle. A Lasse na to: Rzeczywiście! Niech się dziewczynki dowiedzą, /e nasza tajemnica nie jest taka bzdurna jak ich! 43 – Więc co to jest? – spytałyśmy. – Zrobiliśmy dziewięć grot w stogu siana, jeśli chcecie wiedzieć – odpowiedział Lasse. – Ale nie powiemy gdzie! – krzyknął Bossę i zaczął skakać na jednej nodze. – Zaraz je znajdziemy! – zawołałyśmy i zaczęłyśmy wdrapywać się na stóg, by ich szukać. Szukałyśmy zarówno tego dnia, jak i następnego, ale nie znalazłyśmy grot. Chłopcy zrobili się okropnie ważni, a Lasse powiedział: – Nigdy ich nie znajdziecie! Po pierwsze, nie można ich znaleźć bez mapy, a po drugie, nie znajdziecie mapy, na której są narysowane! – Co to za mapa? – spytałyśmy. – Mapa, którą sami zrobiliśmy – odparł Lasse. – Lecz jest dobrze schowana! Wtedy Britta, Anna i ja zaczęłyśmy z kolei szukać mapy. Przypuszczałyśmy od razu, że musi ona być schowana gdzieś w Zagrodzie Środkowej, bo Lasse z pewnością nie zgodziłby się na to, by była schowana gdzie indziej. Szukałyśmy przez kilka godzin w pokoju Lassego i Bossego, w ich łóżkach i w ich szufladach, i w szafie, i wszędzie. Wreszcie zapytałyśmy Lassego:

12 – Mógłbyś przynajmniej powiedzieć, czy to jest ptak, czy ryba? – Tak jak się to mówi w tej grze, w której się szuka jakiegoś schowanego przedmiotu, aby określić, czy leży wysoko, czy nisko. Wówczas Lasse, Bossę i Olle zaczęli się okropnie śmiać, a Lasse dodał: – Ptak! Ptak! Ptak! No, powiedzcie, czy może nie ptak? 44 I mrugali do siebie, i robili przebiegłe miny. Zaczęłyśmy szukać koło lampy i zajrzałyśmy, czy mapa nie jest czasem schowana za tapetą pod sufitem, bo to przecież miało być bardzo wysoko, skoro mówili ptak”. W końcu Lasse powiedział: – Możecie równie dobrze przestać szukać, bo i tak nigdy nie znajdziecie tej mapy! Przestałyśmy więc w końcu szukać. Następnego dnia miałam się spytać Ollego, czy może mi pożyczyć Tysiąc i jedną noc”*, bo padał deszcz i chciałam posiedzieć w domu i poczytać. Lasse i Bossę byli na dworze. Weszłam do ich pokoju, żeby po lipie przeleźć do Ollego. Na lipie mieszkał kiedyś mały ptaszek, a w jej pniu była mała dziurka, w której miał swoje gniazdko. Teraz już tam nie mieszkał. Przełażąc obok gniazdka zauważyłam, iż z dziupli zwisa kawałek sznurka. Ciekawam, na co ptaszkowi potrzebny był sznurek” – pomyślałam i pociągnęłam za zwisający kawałek. Na końcu sznurka przywiązana była rolka papieru! I wyobraźcie sobie – to była mapa! Omal nie spadłam z drzewa ze zdziwienia! Zapomniałam o Tysiąc i jednej nocy”, wlazłam z powrotem do pokoju Lassego i Bossego, po czym popędziłam do Britty i Anny tak szybko, że pośliznęłam się na schodach i stłukłam kolano. Ach, jakże Britta i Anna się ucieszyły! Pobiegły- * Baśnie z tysiąca i jednej nocy” – tytuł zbioru baśni z Dalekiego Wschodu 46 śniy pędem do stogu i raz-dwa znalazłyśmy wszyst-i i c groty. Chłopcy porobili długie przejścia w sianie, a wszystko to było narysowane na mapie. Gdy il wpełznie do takiego korytarza, jest w nim tak icmno i tak dużo siana dookoła, że chwilami nic można nie pomyśleć: A jeśli nie będę mogła stąd Jest to straszne i przejmujące uczucie. Lecz wyjście iwsze się znajdowało. To tylko w przejściach było ciemno – w gro-i.ich było jasno, bo zrobione były tuż przy ścianie i światło wpadało przez szpary. Były to duże i piękne u) t y i chłopcy musieli mieć moc pracy ze zrobieniom ich. Do ostatniej prowadził tak długi kory-i i r/, iż myślałyśmy, że nigdy się nie skończy. Ja \ sunęłam się pierwsza, potem Britta, a na końcu \iina. Zobaczycie, że to będzie labirynt, który nigdy się nit’ skończy – powiedziała Britta. W tej samej chwili zobaczyłam, że jakoś rozjaśnia K; Przede mną była grota. Siedzieli tam Lasse, Bossę i Olle. Ale się zdziwili, gdy nas ujrzeli! Jak trafiłyście tu? – spytał Lasse. Cha, cha! Znalazłyśmy mapę, oczywiście! odpowiedziałam. – To przecież nie była żadna sztuka, l a kić łatwe miejsce! Choć raz Lasse miał trochę zdumioną minę. Pomylą! chwilę, a potem zawołał: Dziewczynki też mogą się z nami bawić! Przez cały dzień bawiliśmy się w grotach, gdy i \inczasem deszcz padał na dworze, i było nam l’.ird/o wesoło Teraz, gdy znacie naszą tajemnicę, bądźcie sprawiedliwe i powiedzcie nam, gdzie rosną poziomki – poprosił Lasse na drugi dzień. – Aha, chcielibyście – odpowiedziałyśmy. – Szukajcie ich sami, tak jak my musiałyśmy szukać grot. Aby jednak łatwiej im było szukać, Britta, Anna i ja rzucałyśmy patyczki przez całą drogę. Między patyczkami były duże odstępy, więc trwało to w każdym razie dość długo, zanim chłopcy znaleźli miejsca, gdzie rosną poziomki. Po drodze do naszego najlepszego miejsca nie rzucałyśmy patyczków. To pozostanie tylko naszą tajemnicą i nigdy, przenigdy nie wyjawimy jej nikomu. 48 Śpimy w stogu 5.t, Pewnego dnia Bossę powiedział do mnie:

13 – Dziś Lasse i ja będziemy nocować w stogu siana. I Olle też, jeśli mu pozwolą. – Tylko włóczędzy śpią w stogach – oświadczyłam. – Z pewnością nie – zaprzeczył Bossę. – Spytaliśmy I1 iii me, czy nam pozwoli. Pobiegłam powtórzyć to Britcie i Annie. W takim razie my będziemy nocowały w naszym slogu – powiedziały. – I ty też, Liso. Ach, jak będzie wesoło! Szkoda tylko, że to chłopcy wpadli na ten pomysł, a nie my. Pobiegłam za-ia/ do mamy i spytałam, czy mi pozwoli. Mama l l )/icu z Bullerbyn 49 l uważała, że małe dziewczynki nie powinny nocować w stogu, ale powiedziałam, że dziewczynki też chyba mogą mieć jakąś przyjemność, nie tylko chłopcy. I pozwoliła. Nie mogłyśmy się wcale doczekać wieczora. Lasse spytał: – To dziewczynki też mają nocować w stogu? I nie będziecie się bały? A jeśli przyjdą duchy? – Jasne, że się nie boimy – odpowiedziałyśmy i zaczęłyśmy przygotowywać sobie kanapki. Kanapki te były na wypadek, gdybyśmy zgłodniały w nocy. Wówczas chłopcy też zrobili sobie kanapki. O godzinie ósmej wieczorem wyszliśmy z domu. Chłopcy mieli spać w stogu Zagrody Środkowej, a my w stogu Zagrody Północnej. Każde z nas wzięło ze sobą końską derkę. Olle Kolifmk zabrał również Svippa. To szczęśliwiec – ma psa! – Dobranoc, mali włóczędzy! – powiedział tatuś. A mama dodała: – Przyjdziecie pewno jutro rano kupić mleka. Tak robią wszyscy włóczędzy. Gdy mówiłyśmy chłopcom dobranoc, Lasse powiedział: – Śpijcie dobrze! Jeśli będziecie mogły! W zeszłym roku znaleziono żmiję w sianie w Zagrodzie Północnej. Ciekaw jestem, czy i w tym roku jest tam jakaś żmija? A Bossę powiedział: – Może tak, a może nie! Lecz na pewno jest tam cała masa myszy polnych! Brrrr… jakie to wstrętne! 50 Biedne dzieci – pożałowałyśmy chłopców. – Boicie się myszy polnych? W takim razie najlepiej będzie, icśli pójdziecie do domu i położycie się do własnych ló/ek. Po czym poszłyśmy do stogu z naszymi derkami i kanapkami. Na dworze było jasno, ale w stogu było niemal zupełnie ciemno. – Ja chcę leżeć pośrodku! – krzyknęłam. Potem umościłyśmy się w sianie. Pachniało pięknie, 51 ale kłuło. Chociaż właściwie, gdy owinęłyśmy się derkami, było zupełnie dobrze. Leżałyśmy i rozmawiałyśmy sobie o tym, jak to jest, kiedy się jest prawdziwym włóczęgą, który zawsze nocuje w stogach. Anna powiedziała, że to musi być bardzo przyjemnie. Nie chciało nam się wcale spać. Tylko jeść. Zanim więc zapadły zupełne ciemności, wydobyłyśmy nasze kanapki. W końcu jednak zrobiło się wokoło tak ciemno, że gdy trzymałyśmy rękę wyciągniętą przed twarzą, nie mogłyśmy jej dojrzeć. Cieszyłam się, że leżę pomiędzy Brittą a Anną. W sianie jakoś dziwnie szeleściło. Brittą i Anna przysunęły się bliżej do mnie. – Co będzie, jeśli przyjdzie tu prawdziwy włóczęga i położy się nie pytając o pozwolenie? – szepnęła Brittą. Leżałyśmy cichutko i myślałyśmy o tym przez chwilę. I wtedy nagle usłyszałyśmy wycie. Straszne, przeraźliwe wycie! Jak gdyby tysiąc duchów zawyło naraz. Cud, że nie umarłyśmy! Nie, nie umarłyśmy, tylko zaczęłyśmy wrzeszczeć. Ach, jakże Lasse, Bossę i Olle się śmiali! Bo to oni oczywiście tak wyli i siano szeleściło wtedy, kiedy czołgali się do nas. Brittą powiedziała, że to bardzo niebezpiecznie tak kogoś nastraszyć, bo krew może zakrzepnąć w żyłach temu, kogo się straszy, i obiecała, że powie to swojej mamie. Wówczas Lasse powiedział:

14 – Przecież to były tylko żarty! ‘, -A Bossę dodał:. * n – Skarżypyta bez kopyta! Anna twierdziła, że czuje się tak, jak gdyby jej krew trochę już zakrzepła w żyłach. 52 W końcu chłopcy poszli z powrotem na swój ilóg. Namyślałyśmy się przez chwilę, czyby się tam lo nich nie przedostać i też ich nie nastraszyć, iile nie miałyśmy już sił, bo tak nam się chciało spać! Obudziło nas pianie koguta w Zagrodzie Północnej i zimno. Brrr, jak było zimno! Nie wiedziałyśmy, która godzina, lecz myślałyśmy, że z pewnością czas Ul/ wstawać. Właśnie w tej samej chwili, gdy przecho-il/iłyśmy przez furtkę na wygonie, nadeszli chłopcy ze Mogu Zagrody Środkowej. Im też było zimno. Wbiegliśmy do naszej kuchni, aby się ogrzać. I wyobraźcie nobie, że wszyscy jeszcze spali! Wszyscy jeszcze spali, yily/ było dopiero wpół do piątej! Wkrótce jednak /iul/wonił budzik Agdy. Musiała wstać do dojenia. Dała nam wszystkim ciepłego mleka i bułeczek. Ach, jakie to było pys/ne! Wlazłam potem czym prędzej do własnego łóżka, bo czułam, że jeszcze mi się chce spać. To jakiś bardzo mądry człowiek wynalazł łóżko, bo w łóżku rzeczywi-ńcie śpi się lepiej niż w stogu siana. Anna i ja uciekamy z domu Z nikim nie lubię bawić się tak bardzo jak z Anną. Mamy dużo zabaw na niby”, o których tylko ona i ja wiemy. Czasem bawimy się, że jesteśmy dwiema paniami, które przychodzą do siebie nawzajem w odwiedziny. Wtedy Anna nazywa się panią Bengtsson, a ja panią Larsson. Anna tak dostojnie wygląda, kiedy jest panią Bengtsson, i tak ślicznie mówi. Ja też elegancko mówię, gdy jestem panią Larsson. Czasami udajemy, że pani Bengtsson i pani Larsson pokłóciły się, a wtedy Anna mówi: – Pani Larsson może sobie iść do domu ze swymi nieznośnymi dzieciakami! To moje lalki nazywa nieznośnymi dzieciakami”. Wtedy ja mówię: – Uważam, że to dzieciaki pani Bengtsson są nieznośne! Później znów się godzimy i udajemy, że chodzimy do sklepów i kupujemy jedwab i aksamit, i cukierki. Mamy pieniądze na niby”, które robimy sobie na górze u dziadziusia. Tak się boimy, żeby Lasse i reszta dzieci nie słyszała, jak się bawimy na niby”, bo wtedy się z nas śmieją. Jeśli dziadzius to słyszy, nic nie szkodzi, bo on też czasem bawi się z nami i sprzedaje nam na niby” cukierki za nasze pieniądze na niby”. Kiedy pada deszcz, siedzimy z Anną często u dziadziusia i czytamy mu gazetę. Gdy dziadzius był małym chłopcem, tatuś i mamusia mu umarli i musiał iść do innych ludzi, którzy wcale nie byli dla niego dobrzy. 54 Musiał pracować dużo, chociaż jeszcze był mały, I dostawał tak często w skórę i tak mało jedzenia, że w końcu obrzydło mu to i uciekł. Zanim dostał się w końcu do dobrych ludzi, u których mógł pozostać, n i uił tyle wesołych i dziwnych przygód, że wprost I1 ud no uwierzyć. Pewnego deszczowego dnia, gdy Anna i ja siedziałyśmy u dziadziusia i gdy już przeczytałyśmy mu całą ji,i/etę, Anna powiedziała: Opowiedz, dziadziusiu, jak uciekłeś! Och, och – powiedział dziadziuś. – Przecież słyszałyście to już tyle razy. Prosiłyśmy go jednak tak bardzo, żeby nam to opo- 55 wiedział jeszcze raz, że zgodził się i opowiedział. Potem Anna powiedziała: – To musi być strasznie przyjemnie uciec. Ja sama miałabym na to ochotę! – Lecz najpierw musieliby być jacyś źli ludzie, od których musiałabyś uciekać – zauważyłam. – To wcale niepotrzebne – powiedziała Anna. – Można przecież uciec tak w ogóle. Troszeczkę! I potem wrócić. – Och tak! Zróbmy to! – zawołałam. – Jak myślisz, dziadziusiu? – spytała Anna. – Czy uważasz, że możemy to zrobić? Dziadziuś odpowiedział, że, oczywiście, możemy uciec tak troszeczkę. Wtedy

Dzieci z Bullerbyn (pdf)

Użytkownik kamilant wgrał ten materiał 20 miesiące temu. Od tego czasu zobaczyło go już 5,053 osób, 1811 z nich pobrało dokument.

Pobierz plik pdf

Dzieci z Bullerbyn [Astrid Lindgren] << KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Astrid LindgrenDzieci z Bullerbyn FragmentPrzełożyła Irena Szuch-Wyszomirska Wersja elektroniczna książki nie zawiera ilustracji Wydawnictwo NASZA KSIĘGARNIA

Dzieci z Bullerbyn FragmentSpis treściOkładkaKarta tytułowaZajrzyj na stronyCzęść I DZIECI Z BULLERBYNMY – DZIECI Z BULLERBYNTRUDNO WYTRZYMAĆ Z BRAĆMIMOJE NAJPRZYJEMNIEJSZE URODZINYDALSZE PRZYJEMNOŚCI W DNIU URODZINLEKCJE SIĘ SKOŃCZYŁY!PLEWIMY RZEPĘ I DOSTAJEMY MAŁEGO KOTKAW JAKI SPOSÓB OLLE DOSTAŁ PSAPRZYJEMNIE JEST MIEĆ WŁASNE ZWIERZĘ, LECZ DZIADZIUŚ TEŻ JEST DOBRĄ RZECZĄCHŁOPCY NIE MOGĄ MIEĆ PRZED NAMI ŻADNYCH TAJEMNICŚPIMY W STOGUANNA I JA UCIEKAMY Z DOMUURZĄDZAMY SOBIE POKOIK DO ZABAWYJEST TAK, JAK MÓWIŁAM – CHŁOPCY NIE MOGĄ MIEĆ PRZED NAMI ŻADNYCH TAJEMNICZNÓW IDZIEMY DO SZKOŁYPRZEBIERAMY SIĘWIELKA ŚNIEŻYCAWKRÓTCE JUŻ ŚWIĘTA!Część II JEST JUŻ NAS SIEDMIORO W BULLERBYNKTO MIESZKA W BULLERBYNJAK OBCHODZIMY W BULLERBYN GWIAZDKĘJEŹDZIMY NA SANECZKACHCZUWAMY DO PÓŁNOCY W NOC SYLWESTROWĄJEDZIEMY Z WIZYTĄ DO CIOCI JENNYLASSE WPADA DO JEZIORAIDZIEMY DO SZKOŁY I ŻARTUJEMY RAZEM Z PANIĄWIELKANOC W BULLERBYNANNA I JA ZAŁATWIAMY SPRAWUNKIPATRZYMY NA WODNIKANOWA SIOSTRZYCZKA OLLEGOGDY PADA DESZCZSZUKAMY SKARBUANNA I JA SPRAWIAMY LUDZIOM PRZYJEMNOŚĆDZIADZIUŚ KOŃCZY OSIEMDZIESIĄT LATCzęść III W BULLERBYN JEST ZAWSZE WESOŁOW BULLERBYN JEST ZAWSZE WESOŁODOSTAŁAM JAGNIĄTKOPONTUS IDZIE DO SZKOŁYGDY WRACAMY ZE SZKOŁYOLLEMU RUSZA SIĘ ZĄBANNA I JA SAME NIE WIEMY, CO ROBIMYSKRZYNIA MĘDRCÓWLASSE POLUJE NA DZIKIE BAWOŁYNOC ŚWIĘTOJAŃSKA W BULLERBYN„WIŚNIOWA SPÓŁDZIELNIA”MOŻE ANNA I JA ZOSTANIEMY PIASTUNKAMI DO DZIECIŁOWIMY RAKIKarta redakcyjna

Zajrzyj na strony:www.nk.com.plZnajdź nas na Facebookuwww.facebook.com/WydawnictwoNaszaKsiegarnia

Część I DZIECI Z BULLERBYN

MY – DZIECI Z BULLERBYNNazywam się Lisa. Jestem dziewczynką, to chyba od razu widać z imienia. Mam siedem lat i wkrótce skończę osiem. Czasem mama mówi:– Jesteś dużą córeczką mamy, możesz więc chyba dzisiaj wytrzeć naczynia…Czasem zaś Lasse i Bosse mówią:– Takie brzdące nie mogą się z nami bawić w Indian. Jesteś za mała!Dlatego też zastanawiam się, czy właściwie jestem mała, czy duża. Jeśli jedni uważają, że jestem duża, a drudzy, że jestem mała, to pewno jestem w sam raz.Lasse i Bosse to moi bracia. Lasse ma dziewięć lat, a Bosse osiem. Lasse jest bardzo silny i umie biegać o wiele szybciej ode mnie. Lecz ja umiem biegać tak szybko jak Bosse. Czasem, gdy chłopcy nie chcą, żebym szła z nimi, Lasse przytrzymuje mnie przez chwilę, gdy tymczasem Bosse biegnie naprzód. Potem Lasse puszcza mnie i leci jak strzała.Siostry nie mam. To wielka szkoda. Chłopcy są tacy nieznośni! Mieszkamy w zagrodzie, która nazywa się Środkowa. Nazywa się tak dlatego, że leży pomiędzy dwiema innymi. Tamte zagrody nazywają się Północna i Południowa. Wszystkie trzy położone są obok siebie. Jak na rysunku.To niezupełnie tak wygląda w rzeczywistości, ale to dlatego, że nie umiem zbyt dobrze rysować.W Zagrodzie Południowej mieszka chłopiec, który ma na imię Olle. On nie ma wcale rodzeństwa. Lecz bawi się z Lassem i Bossem. Ma osiem lat i też bardzo prędko biega. Natomiast w Zagrodzie Północnej mieszkają dziewczynki. Dwie. Co za szczęście, że i one nie są chłopcami! Nazywają się Britta i Anna. Britta ma dziewięć lat, a Anna tyle co ja. Obie lubię jednakowo. Może tylko trochę bardziej Annę.Więcej dzieci nie ma już w Bullerbyn. Tak się nazywa ta wioska. Jest to bardzo mała wioska, tylko trzy zagrody: Północna, Środkowa i Południowa. I tylko sześcioro dzieci: Lasse i Bosse, i ja, i Olle, i Britta, i Anna.

TRUDNO WYTRZYMAĆ Z BRAĆMIDawniej Lasse, Bosse i ja mieszkaliśmy w jednym pokoju. Na poddaszu na prawo, tuż koło strychu. Teraz mieszkam na lewo, na poddaszu, w pokoju, w którym dawniej mieszkała babcia. O tym jednak opowiem później.Czasem jest bardzo wesoło mieszkać w tym samym pokoju co bracia. Ale tylko czasem. Wesoło było, gdy leżąc w łóżku wieczorem, opowiadaliśmy sobie historie o duchach. Chociaż było to nieraz trochę straszne. Lasse umie opowiadać tak okropne historie o duchach, że muszę potem długi, długi czas leżeć z głową pod kołdrą. Bosse nie opowiada historii o duchach. Tylko o przygodach, w których weźmie udział, gdy będzie duży. Wtedy pojedzie do Ameryki, gdzie są Indianie, i zostanie wodzem indiańskim.Pewnego wieczoru, gdy Lasse opowiadał przerażającą historię o duchu, który krążył po domu i przestawiał wszystkie meble, ogarnął mnie taki strach, iż myślałam, że umrę. W pokoju było niemal zupełnie ciemno, moje łóżko stało daleko od łóżek Lassego i Bossego i – wyobraźcie sobie – nagle jedno z krzeseł zaczęło skakać tam i z powrotem. Myślałam, że to ten duch przyszedł, żeby również i u nas w domu poprzestawiać meble, i krzyknęłam, jak mogłam najgłośniej. Wówczas usłyszałam, że Lasse i Bosse chichoczą w swoich łóżkach. Wyobraźcie sobie – przywiązali sznurki do krzesła, leżeli, każdy w swoim łóżku, i tak ciągnęli za sznurki, aż krzesło skakało. Widzicie, jacy oni są! Z początku byłam zła, ale potem nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.Gdy się mieszka w jednym pokoju z braćmi, a bracia są w dodatku więksi, nigdy nie można o niczym samej postanowić. To Lasse zawsze zarządzał, kiedy należy gasić światło wieczorem. Gdy chciałam poczytać w łóżku „Wiosnę Szwecji”[1], Lasse chciał, żebyśmy właśnie zgasili i opowiadali sobie historie o duchach. Jeśli natomiast ja byłam senna i chciałam, żeby światło było zgaszone, to Lasse i Bosse chcieli grać w łóżku w wilka i owce.Lasse może zawsze, leżąc w łóżku, zgasić lampę, kiedy tylko zechce. Do wyłącznika przymocował kawałek tektury i przywiązał do niej sznurek sięgający aż do jego łóżka. Jest to bardzo sprytne urządzenie, którego nie mogę dokładnie opisać, ponieważ nie mam zamiaru zostać inżynierem majster-klepką, gdy dorosnę. Lasse mówi, że będzie inżynierem. Nie wiem dokładnie, na czym to polega, ale Lasse mówi, że to coś bardzo ciekawego i że trzeba umieć zakładać tekturę na wyłącznik, jeśli się ma zostać inżynierem. Bosse będzie wodzem Indian. Przynajmniej dawniej zawsze tak mówił. Słyszałam bowiem któregoś dnia, jak mówił, że będzie maszynistą, więc może się rozmyślił. Ja jeszcze nie wiem na pewno, kim będę. Może mamą. Bo bardzo lubię małe, malutkie dzieci. Mam siedem lalek, dla których jestem mamą. Niedługo będę za duża, żeby się bawić lalkami. Och, jakie to będzie nudne być dużą!Moja najładniejsza lalka nazywa się Bella. Ma niebieskie oczy i jasne, wijące się loczki. Leży w łóżku dla lalek pod różową kołderką i prześcieradłami, które mama uszyła. Pewnego razu, gdy przyszłam, aby wziąć Bellę z łóżka, miała wąsy i bródkę. To Lasse i Bosse namalowali je kawałkiem węgla. Cieszę się, że już nie mieszkam z nimi w jednym pokoju!Gdy się wychylić z okna w pokoju moich braci, można zajrzeć prosto do pokoju Ollego. On też mieszka w pokoju na poddaszu, a Zagrody Środkowa i Południowa położone są bliziutko jedna drugiej. Wygląda to tak, jak gdyby domki pchały się jeden na drugi – mówi tatuś. Tatuś uważa, że ci, którzy je budowali, powinni byli od razu zostawić trochę więcej miejsca pomiędzy nimi. Lasse, Bosse i Olle jednak uważają, że dobrze jest tak, jak jest. Pomiędzy Zagrodą Środkową a Południową jest płot, a pośrodku płotu stoi ogromne drzewo. Tatuś mówi, że to lipa. Gałęzie tej lipy sięgają od okien Lassego i Bossego aż do okna Ollego. Gdy Lasse, Bosse i Olle pragną odwiedzić się nawzajem, to przełażą tylko do siebie po gałęziach lipy. Idzie to znacznie prędzej, niż gdyby musieli zbiegać na dół po schodach, wychodzić przez jedną furtkę, wpadać przez następną i znów pędzić na górę po schodach. Pewnego razu nasz tatuś i tatuś Ollego postanowili zrąbać lipę, ponieważ zupełnie zacieniała pokoje. Wtedy jednak Lasse, Bosse i Olle okropnie błagali, żeby lipa została. I została. I stoi po dziś dzień.[1] „Wiosna Szwecji” – czasopismo dla dzieci.

MOJE NAJPRZYJEMNIEJSZE URODZINYUważam, że dzień moich urodzin i wieczór wigilijny to dwa najprzyjemniejsze dni w ciągu całego roku. Najmilej wspominam ten dzień, gdy skończyłam siedem lat.A było to tak:Obudziłam się wcześnie. Mieszkałam wtedy jeszcze we wspólnym pokoju z Lassem i Bossem. Moje łóżko trzeszczy, więc wierciłam się w nim i przewracałam wiele, wiele razy, żeby trzeszczało jak najgłośniej i żeby chłopcy się obudzili. Nie mogłam na nich zawołać, bo gdy się ma urodziny, trzeba udawać, że się śpi, aż inni przyjdą składać życzenia. Oni jednak spali w najlepsze, zamiast pomyśleć o złożeniu mi życzeń. Trzeszczałam tak przeraźliwie łóżkiem, że w końcu Bosse obudził się, usiadł na swoim łóżku i zaczął drapać się w głowę. Zbudził szybko Lassego, po czym wymknęli się obaj na strych i zbiegli na dół po schodach. Słyszałam, jak mama brzęka filiżankami w kuchni, i ledwo mogłam uleżeć w łóżku z przejęcia.W końcu usłyszałam kroki na schodach i wówczas zacisnęłam oczy tak mocno, jak tylko mogłam. Wtedy – stuk – i drzwi się otworzyły, a w drzwiach stanęła mama i tatuś, i Lasse, i Bosse, i Agda, która jest naszą służącą. Mama niosła tacę. Stała na niej filiżanka czekolady, wazonik z kwiatkami, tort z rodzynkami, posypany cukrem, ze zrobionym z lukru napisem „Lisa 7 lat”. Upiekła go Agda. Nie było jednak żadnych prezentów i zaczęłam już myśleć, że to jakieś dziwne urodziny. Wtedy tatuś powiedział:– Wypij czekoladę, to pójdziemy poszukać, może gdzieś znajdzie się jakiś prezent dla ciebie.Wówczas zrozumiałam, że chodzi o jakąś niespodziankę, i wypiłam czekoladę, jak mogłam najszybciej. Wtedy mama zawiązała mi oczy ręcznikiem, tatuś zakręcił mną w kółko i zaniósł mnie gdzieś, ale nie wiem gdzie, bo nic nie widziałam. Słyszałam, że Lasse i Bosse biegną obok, i czułam to także, bo od czasu do czasu chwytali mnie za palce u nóg i wołali:– Zgadnij, gdzie jesteś!Tatuś zszedł ze mną po schodach, raz i drugi zakręcił, aż w pewnej chwili poczułam, że jesteśmy na dworze, a po chwili szliśmy znów w górę po schodach. W końcu mama zdjęła mi ręcznik z oczu. Znajdowaliśmy się w pokoju, którego nigdy przedtem nie widziałam. Przynajmniej zdawało mi się, że nie widziałam go nigdy przedtem. Kiedy jednak wyjrzałam przez okno, zobaczyłam tuż obok poddasze Zagrody Północnej. W oknie stały Britta i Anna i machały do mnie rękoma. Dopiero wtedy zrozumiałam, że znajduję się w pokoju babci i że tatuś niósł mnie tak długo, żeby mnie zmylić. Babcia mieszkała u nas, gdy byłam mała, ale przed paru laty przeniosła się do cioci Fridy. Od tego czasu w pokoju tym stały krosna mamy i leżały w nim sterty gałganków, z których robiła chodniki. Teraz jednak nie było tam ani krosien, ani gałganków.Teraz pokój był tak piękny, że myślałam, że stało się to chyba za sprawą jakiegoś dobrego trolla[2]. Mama powiedziała, że tak, przychodził tu troll. Trollem tym był tatuś, który wyczarował dla mnie ten pokoik. Ma on być zupełnie mój własny i to jest mój prezent urodzinowy. Ucieszyłam się tak bardzo, że zaczęłam głośno wykrzykiwać, iż jest to najpiękniejszy prezent urodzinowy, jaki kiedykolwiek dostałam.Tatuś powiedział, że mama też pomagała w tych czarach. Tatuś wyczarował prześliczne tapety z masą małych, malutkich bukiecików kwiatów, a mamusia firanki na okno.Tatuś wieczorami wyczarowywał dla mnie w warsztacie stolarskim komodę i okrągły stolik, i półeczkę, i trzy krzesła, i wszystko to pomalował na biało. Mama zaś wyczarowała z gałganków dywaniki w czerwone, żółte, zielone i czarne paski. Widziałam sama, jak tkała je w zimie, ale nie mogłam przecież przypuszczać, że to ja je dostanę. Widziałam też, jak tatuś robił meble, ale tatuś zawsze w zimie zajmuje się stolarką i robi coś dla ludzi, którzy sami nie znają się na stolarce, więc nie wiedziałam, że robi je dla mnie.Lasse i Bosse przeciągnęli zaraz moje łóżko przez strych do mego nowego pokoju, przy czym Lasse powiedział:– Będziemy jednak po dawnemu przychodzić do ciebie wieczorem i opowiadać ci historie o duchach.Ja zaś pobiegłam do pokoju chłopców i zabrałam swoje lalki. Mam cztery małe laleczki i trzy duże. Są to wszystkie lalki, jakie w ogóle dostałam w swym życiu. Małym lalkom urządziłam piękny pokój na półce. Najpierw rozłożyłam tam czerwoną szmatkę jako dywanik, a potem wstawiłam moje małe, śliczne mebelki, które dostałam na Gwiazdkę od babci, i w końcu zaś małe laleczki w łóżeczkach.Dostały więc swój własny pokój tak jak ja, chociaż to nie były ich urodziny. Duże łóżeczko – to, w którym leżała Bella – postawiłam w kąciku, tuż koło mego własnego łóżka, a wózek dla lalek, w którym spali Hans i Greta, w drugim rogu pokoju. Ach, jakże pięknie było u mnie!Potem znów pobiegłam do pokoju Lassego i Bossego i przyniosłam wszystkie pudełka i rzeczy, które miałam w komodzie chłopców.– Wspaniale – powiedział Bosse – teraz będę miał trochę więcej miejsca na moje ptasie jaja!Mam trzynaście książek – są to moje własne książki. Ułożyłam je również na półce i wszystkie numery „Wiosny Szwecji”, i pudełka, w których chowam zakładki do książek. Mam bardzo dużo zakładek. Zamieniamy się nimi w szkole. Mam jednak dwadzieścia takich, których nie zamienię za nic na świecie. Na najładniejszej jest duży anioł ze skrzydłami w różowej sukni. Wszystko to zmieściło się na mojej półce. To był bardzo przyjemny dzień![2] Troll – istota fantastyczna, występująca w baśniach szwedzkich, podobna do krasnoludka, ale złośliwa i brzydka.

DALSZE PRZYJEMNOŚCI W DNIU URODZINMiałam jeszcze więcej przyjemności tego dnia. Po południu zaprosiłam na podwieczorek wszystkie dzieci z Bullerbyn – no tak, jest nas przecież tylko sześcioro. Tyle właśnie miejsc było przy okrągłym stoliku w moim własnym pokoju. Dostaliśmy soku malinowego i po kawałku tortu, na którym był napis „Lisa 7 lat”, i dwa rodzaje ciasteczek, które również upiekła Agda. Dostałam prezenty od Britty, Anny i Ollego. Od Britty i Anny książkę z bajkami, a od Ollego torcik czekoladowy. Olle siedział koło mnie, a Lasse i Bosse drażnili się ze mną i mówili:– Narzeczony i narzeczona, narzeczony i narzeczona!Mówią tak dlatego, że Olle nie jest takim głupim chłopcem, który się nie chce bawić z dziewczynkami. Nic sobie z tego nie robi, gdy zaczynają się z nim drażnić, i bawi się i z chłopcami, i z dziewczynkami. Lasse i Bosse zresztą też chcą się bawić z dziewczynkami, chociaż udają, że nie chcą. Gdy jest tylko sześcioro dzieci w wiosce, muszą bawić się ze sobą bez względu na to, czy są chłopcami, czy dziewczynkami. Niemal wszystkie zabawy stają się weselsze, gdy się bawi w szóstkę, niż gdy się bawi w trójkę.Po pewnym czasie chłopcy poszli obejrzeć ptasie jajka Bossego, a Britta, Anna i ja bawiłyśmy się moimi lalkami.Miałam w kieszeni długi, długi sznurek. Gdy go wyciągnęłam i zobaczyłam, że jest tak długi, przyszło mi na myśl, że mogłybyśmy sobie urządzić wspaniałą zabawę. Gdybyśmy znalazły jeszcze jeden równie długi sznurek, wówczas wystarczyłoby go do przeciągnięcia aż do okna Britty i Anny w Zagrodzie Północnej. Wówczas mogłybyśmy pisać do siebie listy i posyłać je w pudełku od cygar. Ach, jakże spieszyłyśmy się, by to wypróbować! Poszło świetnie. Britta i Anna pobiegły do siebie, a potem siedziałyśmy długi czas i posyłałyśmy do siebie tam i z powrotem listy. Wesoło było przyglądać się, jak pudełko zjeżdża po sznurku. Z początku pisałyśmy tylko: „Jak się czujesz? Ja czuję się dobrze”. Lecz później bawiłyśmy się, że jesteśmy księżniczkami, które siedzą uwięzione w dwóch zamkach i nie mogą wyjść, gdyż na straży stoją smoki. Wtedy Britta i Anna pisały do mnie: „Nasz smok jest okropny. Jaki jest twój? Księżniczka Britta i księżniczka Anna”.Ja zaś odpisywałam: „Mój smok też jest okropny. Gryzie mnie, gdy próbuję wyjść. Jak to dobrze, że przynajmniej możemy do siebie pisać. Księżniczka Lisa”.Po chwili mama zawołała mnie, żebym pobiegła coś dla niej załatwić, a w czasie gdy mnie nie było, przyszli do mego pokoju Lasse i Bosse i zobaczyli listy. Lasse wysłał zaraz w pudełku list, w którym było napisane:„Księżniczka Lisa poszła, ponieważ musiała wytrzeć nos. Jest tu jednak cała masa książąt. Książę Lars, Aleksander, Napoleon”.Britta i Anna były zdania, że to jest głupie!W każdym razie dobrze się złożyło, że mój pokój wychodzi na Zagrodę Północną. Często bowiem Britta, Anna i ja posyłamy do siebie listy. W zimie, gdy jest ciemno, nie udaje się to tak dobrze. Wtedy jednak dajemy sobie znaki latarkami. Gdy błysnę trzy razy latarką, oznacza to: „Przyjdź do mnie zaraz! Mam ci coś do powiedzenia”.Mama powiedziała, że muszę utrzymywać pokój w wielkim porządku. Staram się więc o to, jak tylko mogę. Czasami robię wielkie porządki. Wtedy wyrzucam wszystkie dywaniki szmaciane przez okno, a Agda pomaga mi je trzepać. Mam własną małą trzepaczkę, której używam do trzepania dywaników. Czyszczę klamki, ścieram kurze, wstawiam świeże kwiaty do wazoników, ścielę łóżka lalek i poprawiam pościel w wózku. Czasem zapominam sprzątnąć. Wtedy mama mówi, że jestem nieporządziuch.

LEKCJE SIĘ SKOŃCZYŁY!Wesoło jest, gdy nadchodzi lato. Wszystko jest wesołe, począwszy od tego, że kończą się lekcje w szkole. Ja dopiero raz jeden byłam egzaminowana. Wesoło zrobiło się już na dzień przed egzaminem. Tego dnia pięknie przybraliśmy naszą klasę kwiatami i gałązkami. My – wszystkie dzieci z Bullerbyn – poszliśmy nałamać gałązek brzeziny i narwać kwiatów. Do szkoły mamy daleko, bo nasza szkoła znajduje się w innej wiosce. Wioska ta nazywa się Wielka Wieś. U nas nie może być przecież osobnej szkoły tylko dla sześciorga dzieci. Gdy doszliśmy na miejsce, kwiaty zwiędły już trochę, chociaż niezupełnie. Ale jak włożyliśmy je do wody, zrobiły się znów ładne. Po obu stronach tablicy umieściliśmy szwedzkie chorągiewki, dokoła girlandę z gałązek brzozowych i wszędzie dużo kwiatów. W całej klasie pachniało prześlicznie.Gdy skończyliśmy przybieranie klasy, przećwiczyliśmy piosenki, które mieliśmy śpiewać na egzaminie: „Hej, wzywa cię blask słońca” i „Czy myślisz, że jestem zgubiony bez twej przychylności”. Jedna dziewczynka, która nazywa się Ulla, śpiewała tak: „Czy myślisz, że jestem zgubiony przy tej sposobności”. Myślała, że tak jest w piosence. To doprawdy szczęście, że pani zdążyła jej powiedzieć, jakie naprawdę są słowa, i że śpiewała dobrze na egzaminie!Gdy wracaliśmy potem do domu, była przepiękna pogoda. My, dzieci z Bullerbyn, szłyśmy wszystkie razem, lecz nasz powrót do domu trwał bardzo długo. Lasse powiedział, że wolno nam iść tylko po kamieniach leżących na skraju drogi.Potem bawiliśmy się w taką zabawę: że ten, kto będzie szedł po ziemi, a nie po kamieniach, będzie na niby martwy. W pewnej chwili Olle zaczął iść po ziemi, a wtedy Bosse krzyknął:– Jesteś nieżywy!– Wcale nie jestem nieżywy! – zawołał Olle. – Spójrzcie tylko, jaki jestem żywy – i zaczął wymachiwać rękoma i wywijać nogami. Śmieliśmy się wszyscy z niego.Potem szliśmy po płotku, a Lasse spytał:– Kto to wymyślił, że można chodzić tylko po drodze, jak myślicie?Britta odpowiedziała, że z pewnością musiał to wymyślić jakiś dorosły człowiek.– Najprawdopodobniej – zgodził się z nią Lasse.Szliśmy po płotku bardzo długo i było nam tak wesoło, że pomyślałam sobie, że nigdy już nie będę chodziła drogą. Jakiś staruszek nadjechał na wózku mleczarskim i zawołał:– Cóż to za gawrony chodzą po ogrodzeniu?Następnego dnia, gdy szliśmy na egzamin, nie mogliśmy już jednak iść po ogrodzeniu, gdyż byliśmy bardzo pięknie ubrani. Ja miałam nowiutką sukienkę w czerwone kropki, a Britta i Anna miały niebieskie sukienki z falbankami. Miałyśmy też nowe wstążki i nowe buciki.Bardzo wielu rodziców siedziało w klasie i przysłuchiwało się egzaminom. Ja odpowiedziałam na wszystkie pytania, ale Bosse powiedział, że siedem razy siedem jest pięćdziesiąt sześć. Wówczas Lasse odwrócił się i spojrzał na niego tak srogo, że Bosse chciał się poprawić.– Nie, oczywiście że nie – czterdzieści sześć.Naprawdę to jest czterdzieści dziewięć, nawet ja to wiem, chociaż jeszcze nie zaczęliśmy się uczyć tabliczki mnożenia. Słyszałam jednak, jak mówiły to inne dzieci. Jest nas w całej szkole tylko dwadzieścia troje, więc siedzimy wszyscy w jednej klasie.Gdy odśpiewaliśmy wszystkie piosenki, jakie umieliśmy, i „Czas kwitnienia, co nadchodzi”, pani powiedziała:– Do widzenia, moje dzieci! Życzę wam bardzo wesołych wakacji!Wówczas poczułam, jak gdyby coś we mnie podskoczyło w środku. My – wszystkie dzieci z Bullerbyn – miałyśmy dobre świadectwa. Porównywaliśmy je w drodze powrotnej. Świadectwo Bossego nie było specjalnie dobre, ale w każdym razie zupełnie możliwe.Wieczorem graliśmy w dwa ognie na drodze. W pewnej chwili piłka wpadła między krzaki porzeczek. Pobiegłam prędko, żeby ją odszukać. I zgadnijcie, co tam znalazłam? Głęboko pod krzakiem porzeczek leżało jedenaście kurzych jaj. Ucieszyłam się okropnie. To jedna z naszych kur jest tak uparta i nie chce nieść się w kurniku. Znosi wszystkie jaja na dworze. Lasse, Bosse i ja szukaliśmy już od dawna, gdzie też ona znosi te swoje jaja. Lecz ta kura jest taka przebiegła i dobrze strzeże swej tajemnicy. Mamusia powiedziała nam, że dostaniemy pięć öre[3] za każde jajko, które znajdziemy. Teraz zaś znalazłam jajek za całe pięćdziesiąt pięć öre. Piłki jednak nie znalazłam.– Weźmiemy zamiast piłki jajka – powiedział Lasse. – Będzie z nich jajecznica dla całego Bullerbyn!Ale ja zabrałam prędko jaja do fartuszka, zaniosłam je mamie i dostałam pięćdziesiąt pięć öre. Dałam wszystkim dzieciom po pięć öre, a resztę włożyłam do swojej skarbonki, którą zamykam na kluczyk. Kluczyk wisi na gwoździu głęboko w szafie.Później Anna znalazła piłkę i graliśmy w dwa ognie przez kilka godzin. Spać poszliśmy o wiele później niż zwykle, ale to nie miało znaczenia, bo wakacje już się zaczęły i mogliśmy następnego dnia spać tak długo, jak tylko nam się chciało.[3] Öre – drobna moneta szwedzka.

PLEWIMY RZEPĘ I DOSTAJEMY MAŁEGO KOTKAPóźniej, gdy pomagałam plewić rzepę, dostałam więcej pieniędzy do mojej skarbonki. Rzepę plewią wszyscy – wszystkie dzieci w Bullerbyn. Właściwie Lasse, Bosse i ja powinniśmy plewić zagony należące do Zagrody Środkowej, Britta i Anna te, które należą do Zagrody Północnej, a Olle te, które należą do Południowej. My jednak pomagaliśmy sobie na wszystkich zagonach. Płacono nam za każdy opielony rządek – czterdzieści öre za długi i dwadzieścia öre za najkrótszy. Mieliśmy na sobie fartuchy z worków, żeby nas kolana nie bolały. Britta, Anna i ja miałyśmy chusteczki na głowach i wyglądałyśmy jak małe gosposie – tak powiedziała mama. Zabraliśmy z sobą blaszany dzbanek pełen soku, w razie gdyby nam się zachciało pić. Zachciało nam się pić dosłownie zaraz, więc wzięliśmy długie źdźbła słomy, położyliśmy się dookoła dzbanka i piliśmy. Bardzo przyjemnie było pić sok przez słomki, więc piliśmy i pili, aż w pewnej chwili okazało się, że soku już nie ma. Wtedy Lasse wziął dzbanek i pobiegł do źródła tuż obok, na pastwisku, i przyniósł nam wody, więc potem piliśmy wodę. Było to równie wesołe, lecz nie tak smaczne. W końcu Olle wyciągnął się jak długi na ziemi i powiedział:– Słyszycie, jak we mnie bulgocze?Miał pełno wody w żołądku. Wszyscy po kolei podchodzili do niego i słuchali, jak przy każdym ruchu woda w nim bulgocze.Podczas pielenia grządek gawędziliśmy cały czas i opowiadaliśmy sobie bajki. Lasse próbował straszyć nas historią o duchach, ale historie o duchach wcale nie są straszne, gdy słońce świeci. Wówczas Lasse zaproponował, żebyśmy urządzili konkurs, kto najlepiej umie kląć. Na to jednak nie zgodziły się Britta i Anna, a i ja także, bo pani w szkole mówiła, że tylko głupi ludzie klną. Lasse próbował kląć po cichutku, sam dla siebie, ale widocznie mu nie szło, bo wkrótce przestał.Najweselej było plewić pierwszego dnia. Potem stało się to już trochę nudne, lecz mimo to musieliśmy plewić dalej, bo wszystkie zagony trzeba było oczyścić z chwastów.Pewnego dnia, zaledwie zabraliśmy się do roboty, Lasse powiedział do Ollego:– Petruska saldo bumbum.A Olle odpowiedział:– Kolifink, kolifink.A Bosse:– Mojsi dojsi filibom ararat.Zapytałyśmy ich, co to ma znaczyć, a Lasse odpowiedział, że jest to specjalny język, który tylko chłopcy rozumieją. Dla dziewczynek jest za trudny.– Cha, cha! – śmiałyśmy się. – Sami tego nie rozumiecie!– Oczywiście, że rozumiemy – zaprzeczył Lasse. – To, co powiedziałem na początku, znaczy: „Dziś jest ładna pogoda”, na co Olle odpowiedział: „Aha! rzeczywiście!”, a potem Bosse dodał: „Co za szczęście, że dziewczynki tego nie rozumieją”.Mówili potem w tym swoim języku przez dłuższy czas, aż wreszcie Britta powiedziała, że my też mamy swój specjalny język, który tylko dziewczynki rozumieją, i zaczęłyśmy mówić tym językiem. Całe przedpołudnie plewiliśmy, rozmawiając swymi specjalnymi językami. Co prawda nie widziałam między nimi jakiejś różnicy, lecz Lasse powiedział, że nasz język brzmi głupio. Język chłopców jest o wiele lepszy, gdyż jest zbliżony do rosyjskiego – twierdził Lasse.– Kolifink, kolifink – powiedział znów Olle.Tylko tyle nauczyłyśmy się z języka chłopców, że wiedziałyśmy, iż oznacza to: „oczywiście, oczywiście”. Od tego też czasu Britta, Anna i ja nigdy nie nazywamy Ollego inaczej jak „Olle Kolifink”.Pewnego popołudnia, właśnie gdy przerwaliśmy plewienie i usiedliśmy na stosie kamieni, by zjeść podwieczorek składający się z kanapki i kakao, niebo zrobiło się zupełnie ciemne i zaczęła się straszna burza. Grad padał tak gęsty, że utworzyły się prawdziwe zaspy, zupełnie jak w zimie. Zaczęliśmy czym prędzej uciekać. Byliśmy boso i okropnie marzły nam nogi.– Biegnijmy do Kristin, do Zagajnika! – krzyknął Lasse.Prawie zawsze robimy tak, jak chce Lasse, więc i teraz też tak zrobiliśmy. Kristin mieszkała opodal w małym czerwonym domku.Pobiegliśmy więc do niej; na szczęście Kristin była w domu. Kristin jest bardzo stara i wygląda mniej więcej tak, jak przeważnie wyglądają babcie. I jest taka dobra. Często chodzę do niej.– O moi kochani, najmilsi! – zawołała, załamując ręce. A potem zaraz dodała: – Ojej, jej! Biedne dzieciaki!Rozpaliła duży ogień na kominku, mogliśmy więc zdjąć nasze przemoczone ubrania i ogrzać nogi przy ogniu. Potem upiekła nam wafli w szczypcach. Szczypce te trzymała nad ogniem. Ugotowała nam też kawy w imbryku, który stał na trójnogu w samym środku ogniska. Kristin ma trzy koty i jeden z nich miał właśnie kocięta. Leżały w koszyku, miauczały i były takie śliczne! Było ich cztery, a Kristin powiedziała nam, że zmuszona jest oddać wszystkie, prócz jednego, gdyż inaczej miałaby dom pełen kotów, przy czym dla niej samej nie starczyłoby w nim już miejsca.– Och, czy nie moglibyśmy ich dostać?! – zawołała Anna.Kristin powiedziała, że możemy, oczywiście, lecz nie była pewna, co powiedzą nasze mamy, gdy wrócimy do domu z kociętami.– Wszyscy ludzie lubią chyba kocięta – powiedziała Britta.Prosiliśmy więc i błagali, żeby przynajmniej wolno nam było wziąć je na próbę.Kociąt wystarczyło akurat, by jeden mógł być w Zagrodzie Północnej i jeden w Środkowej, i jeden w Południowej. Kociątko dla nas wybrał Lasse. Było całe w cętki, z białą plamką na czole. Britta i Anna dostały zupełnie białego kotka, a kot Ollego był cały czarny.Gdy nasze ubrania wyschły, poszliśmy z naszymi kociętami do domu. Cieszę się, że mamie kotków został choć jeden kotek. W przeciwnym razie nie miałaby zupełnie dzieci.Nazwaliśmy naszego kotka Mruczkiem. Britta i Anna nazwały swego Puszkiem, a Olle swego – Malkolmem. Żadna z mamuś nie powiedziała nic, gdy przyszliśmy do domu z kociętami – WOLNO nam więc było je mieć.Bawiłam się świetnie z Mruczkiem. Przywiązywałam kulkę z papieru do sznurka i biegałam z tym w kółko, a Mruczek biegał za mną i starał się schwytać papier. Lasse i Bosse bawili się z nim też z początku, lecz wkrótce im się sprzykrzyło. To ja musiałam dbać o to, żeby Mruczek dostał jeść. Pił mleko ze spodeczka w kuchni. Nie pił tak, jak piją ludzie, ale wysuwał różowy języczek i wlizywał w siebie mleko. Przygotowałam mu koszyczek do spania. Zrobiłam mu w nim bardzo mięciutkie posłanie. Czasami puszczaliśmy Mruczka, Puszka i Malkolma na trawnik, żeby się mogli razem pobawić. Byli przecież rodzeństwem i z pewnością chcieli się ze sobą widywać.Ciąg dalszy w wersji pełnej

W JAKI SPOSÓB OLLE DOSTAŁ PSADostępne w wersji pełnej

PRZYJEMNIE JEST MIEĆ WŁASNE ZWIERZĘ, LECZ DZIADZIUŚ TEŻ JEST DOBRĄ RZECZĄDostępne w wersji pełnej

CHŁOPCY NIE MOGĄ MIEĆ PRZED NAMI ŻADNYCH TAJEMNICDostępne w wersji pełnej

ŚPIMY W STOGUDostępne w wersji pełnej

ANNA I JA UCIEKAMY Z DOMUDostępne w wersji pełnej

URZĄDZAMY SOBIE POKOIK DO ZABAWYDostępne w wersji pełnej

JEST TAK, JAK MÓWIŁAM – CHŁOPCY NIE MOGĄ MIEĆ PRZED NAMI ŻADNYCH TAJEMNICDostępne w wersji pełnej

ZNÓW IDZIEMY DO SZKOŁYDostępne w wersji pełnej

PRZEBIERAMY SIĘDostępne w wersji pełnej

WIELKA ŚNIEŻYCADostępne w wersji pełnej

WKRÓTCE JUŻ ŚWIĘTA!Dostępne w wersji pełnej

Część II JEST JUŻ NAS SIEDMIORO W BULLERBYN

KTO MIESZKA W BULLERBYNDostępne w wersji pełnej

JAK OBCHODZIMY W BULLERBYN GWIAZDKĘDostępne w wersji pełnej

JEŹDZIMY NA SANECZKACHDostępne w wersji pełnej

CZUWAMY DO PÓŁNOCY W NOC SYLWESTROWĄDostępne w wersji pełnej

JEDZIEMY Z WIZYTĄ DO CIOCI JENNYDostępne w wersji pełnej

LASSE WPADA DO JEZIORADostępne w wersji pełnej

IDZIEMY DO SZKOŁY I ŻARTUJEMY RAZEM Z PANIĄDostępne w wersji pełnej

WIELKANOC W BULLERBYNDostępne w wersji pełnej

ANNA I JA ZAŁATWIAMY SPRAWUNKIDostępne w wersji pełnej

PATRZYMY NA WODNIKADostępne w wersji pełnej

NOWA SIOSTRZYCZKA OLLEGODostępne w wersji pełnej

GDY PADA DESZCZDostępne w wersji pełnej

SZUKAMY SKARBUDostępne w wersji pełnej

ANNA I JA SPRAWIAMY LUDZIOM PRZYJEMNOŚĆDostępne w wersji pełnej

DZIADZIUŚ KOŃCZY OSIEMDZIESIĄT LATDostępne w wersji pełnej

Część III W BULLERBYN JEST ZAWSZE WESOŁO

W BULLERBYN JEST ZAWSZE WESOŁODostępne w wersji pełnej

DOSTAŁAM JAGNIĄTKODostępne w wersji pełnej

PONTUS IDZIE DO SZKOŁYDostępne w wersji pełnej

GDY WRACAMY ZE SZKOŁYDostępne w wersji pełnej

OLLEMU RUSZA SIĘ ZĄBDostępne w wersji pełnej

ANNA I JA SAME NIE WIEMY, CO ROBIMYDostępne w wersji pełnej

SKRZYNIA MĘDRCÓWDostępne w wersji pełnej

LASSE POLUJE NA DZIKIE BAWOŁYDostępne w wersji pełnej

NOC ŚWIĘTOJAŃSKA W BULLERBYNDostępne w wersji pełnej

„WIŚNIOWA SPÓŁDZIELNIA”Dostępne w wersji pełnej

MOŻE ANNA I JA ZOSTANIEMY PIASTUNKAMI DO DZIECIDostępne w wersji pełnej

ŁOWIMY RAKIDostępne w wersji pełnej

Dzieci z Bullerbyn – Wikipedia, wolna encyklopedia

Dzieci z Bullerbyn Autor Astrid Lindgren Typ utworu powieść dla dzieci Wydanie oryginalne Miejsce wydania Szwecja Język szwedzki Data wydania 1947 Pierwsze wydanie polskie Data wydania polskiego 1957 poprzednia

brak następna

Więcej o dzieciach z Bullerbyn

„Dzieci z Bullerbyn” (szw. Alla vi barn i Bullerbyn) – książka dla dzieci napisana przez szwedzką pisarkę Astrid Lindgren w 1947 roku. Następne książki z tej serii to „Więcej o dzieciach z Bullerbyn” (szw. Mer om oss barn i Bullerbyn, 1949) i „Wesoło jest w Bullerbyn” (szw. Bara roligt i Bullerbyn, 1952). Polskie wydanie w przekładzie Ireny Szuch-Wyszomirskiej (pierwsze w 1957) zawiera wszystkie te trzy tytuły w jednym tomie.

W książce dziewczynka o imieniu Lisa opowiada o przygodach swoich i innych dzieci z osady (liczącej trzy zagrody) Bullerbyn w ciągu trzech kolejnych lat.

Pierwowzorem Bullerbyn jest osada Sevedstorp, gdzie rodzice przyszłej pisarki przeprowadzili się krótko po jej narodzinach i gdzie spędziła dzieciństwo[1]. Jeszcze dziś można tam oglądać trzy położone obok siebie domy (zagrody), gdzie rozgrywała się akcja powieści. Osada Sevedstorp znajduje się niedaleko miasteczka Vimmerby, w którym urodziła się Astrid Lindgren w roku 1907. Ponieważ narratorką powieści jest Lisa Erikson, więc można uznać, że jej pierwowzorem była sama autorka, która też nosiła rodowe nazwisko Ericsson. Co ciekawe, ojca Lisy, stolarza (którego pierwowzorem był ojciec pisarki Samuel August Ericsson) można uznać za dorosłego „Emila”, bohatera powieści Emil ze Smalandii, również wzorowanego na jej ojcu. Natomiast postać Lassego, zainspirował brat pisarki Gunnar Ericsson, późniejszy artysta, satyryk i polityk.

„Dzieci z Bullerbyn” są w Polsce lekturą szkolną[1].

Uzupełnieniem fabuły są trzy książki z ilustracjami „Boże Narodzenie w Bullerbyn” (szw. Jul i Bullerbyn, 1963), „Wiosna w Bullerbyn” (szw. Vår i Bullerbyn, 1965) i „Dzień Dziecka w Bullerbyn” (szw. Barnens dag i Bullerbyn, 1966).

Szwedzki reżyser Lasse Hallström zrealizował w oparciu o serię książek o dzieciach z Bullerbyn filmy „Dzieci z Bullerbyn” (oryg. Alla vi barn i Bullerbyn, 1986) i „Dzieci z Bullerbyn: Nowe przygody” (oryg. Mer om oss barn i Bullerbyn, 1987).

W Polsce przedstawienia na podstawie książki pokazały Teatr Dramatyczny im. Jana Kochanowskiego w Opolu (2012)[2] i Teatr Polski we Wrocławiu (2013)[3]. w 2017 natomiast Teatr Miejski w Gliwicach[4]

Trzy zagrody w Sevedstorp (pierwowzór Bullerbyn) w roku 2009

Dziecięce zdjęcie Astrid Lindgren z rodzicami i rodzeństwem. Pierwowzór Lisy z Bullerbyn i jej rodziny.

Zagroda Środkowa [ edytuj | edytuj kod ]

Lisa Erikson – główna bohaterka i narratorka książki, na początku utworu ma 7 lat. Mieszka w zagrodzie Środkowej, jej braćmi są Bosse i Lasse. Uwielbia bawić się lalkami i chodzić do szkoły. Czyta dziecięcą gazetę „Wiosna Szwecji”. Jest wesoła i pełna pomysłów. Ma własnego baranka Pontusa, którego uratowała przed głodową śmiercią (jego mama nie miała mleka w wymieniu). Opiekuje się też kotkiem Mruczkiem, który miał być wspólny dla Lassego, Bossego i Lisy, lecz chłopcom szybko się znudził i Lisa musiała się nim opiekować. Dziewczynka chce zostać piastunką dla dzieci lub mamą. W przyszłości według planu dziewczynek ma wyjść za Ollego. On się nie zgadza.

– główna bohaterka i narratorka książki, na początku utworu ma 7 lat. Mieszka w zagrodzie Środkowej, jej braćmi są Bosse i Lasse. Uwielbia bawić się lalkami i chodzić do szkoły. Czyta dziecięcą gazetę „Wiosna Szwecji”. Jest wesoła i pełna pomysłów. Ma własnego baranka Pontusa, którego uratowała przed głodową śmiercią (jego mama nie miała mleka w wymieniu). Opiekuje się też kotkiem Mruczkiem, który miał być wspólny dla Lassego, Bossego i Lisy, lecz chłopcom szybko się znudził i Lisa musiała się nim opiekować. Dziewczynka chce zostać piastunką dla dzieci lub mamą. W przyszłości według planu dziewczynek ma wyjść za Ollego. On się nie zgadza. Lasse Erikson – na początku książki ma 9 lat. Jest klasowym urwisem, ma duże poczucie humoru. To on najczęściej organizuje różne zabawy. Potrafi bardzo szybko biegać. Lubi się rządzić. W czasie świąt Bożego Narodzenia przebiera się za krasnoludka Jultomte . Kiedyś nie przyjęto go do pierwszej klasy, bo nie umiał wysiedzieć w ławce i nauczycielka kazała mu przyjść w przyszłym roku, bo „nie dorósł jeszcze do wieku szkolnego”. W czasie jazdy na łyżwach przez swoje popisy wpadł do przerębla. W przyszłości według planu dziewczynek (na który żaden z chłopców się nie zgadza) ma ożenić się z Brittą.

– na początku książki ma 9 lat. Jest klasowym urwisem, ma duże poczucie humoru. To on najczęściej organizuje różne zabawy. Potrafi bardzo szybko biegać. Lubi się rządzić. W czasie świąt Bożego Narodzenia przebiera się za krasnoludka . Kiedyś nie przyjęto go do pierwszej klasy, bo nie umiał wysiedzieć w ławce i nauczycielka kazała mu przyjść w przyszłym roku, bo „nie dorósł jeszcze do wieku szkolnego”. W czasie jazdy na łyżwach przez swoje popisy wpadł do przerębla. W przyszłości według planu dziewczynek (na który żaden z chłopców się nie zgadza) ma ożenić się z Brittą. Bosse Erikson – w pierwszej części książki ma 8 lat. Interesuje się ptakami i zbiera ich jaja. Ma własną kurę, Albertynę. Bosse w razie potrzeby staje w obronie młodszej siostry. Miał najgorsze świadectwo z całej szóstki bohaterów. Nie wie, ile to 7 razy 7. Jest lekko nierozgarnięty. Według planu dziewczynek w przyszłości ma ożenić się z Anną.

– w pierwszej części książki ma 8 lat. Interesuje się ptakami i zbiera ich jaja. Ma własną kurę, Albertynę. Bosse w razie potrzeby staje w obronie młodszej siostry. Miał najgorsze świadectwo z całej szóstki bohaterów. Nie wie, ile to 7 razy 7. Jest lekko nierozgarnięty. Według planu dziewczynek w przyszłości ma ożenić się z Anną. Mama, czyli Maja Erikson – mama Lassego, Bossego i Lisy. Jest właścicielką kurzej fermy w Bullerbyn. Cechuje ją troskliwość, zaradność i pracowitość.

– mama Lassego, Bossego i Lisy. Jest właścicielką kurzej fermy w Bullerbyn. Cechuje ją troskliwość, zaradność i pracowitość. Tata, czyli Anders Erikson – zajmuje się stolarką, a oprócz tego pracuje w mleczarni. Zajmuje się też gospodarstwem i trzodą chlewną. Lubi poświęcać wolny czas swoim dzieciom.

Zagroda Północna [ edytuj | edytuj kod ]

Britta Andersson – na początku książki ma 9 lat. Przyjaźni się z Lisą. Jest rozsądna i najdojrzalsza z całej szóstki małych bohaterów. Jest najlepszą uczennicą w klasie, pracowitą i uczynną. Przez to, że chorowała i nie mogła pomóc Annie i Lisie zająć się Kerstin, dziewczynki miały z dzieckiem masę problemów. Pewnego razu, gdy Anna i Lisa „same nie wiedziały, co robiły”, śmiała się z dziewczynek razem z chłopcami. W przyszłości według planu dziewczynek ma wyjść za Lassego.

– na początku książki ma 9 lat. Przyjaźni się z Lisą. Jest rozsądna i najdojrzalsza z całej szóstki małych bohaterów. Jest najlepszą uczennicą w klasie, pracowitą i uczynną. Przez to, że chorowała i nie mogła pomóc Annie i Lisie zająć się Kerstin, dziewczynki miały z dzieckiem masę problemów. Pewnego razu, gdy Anna i Lisa „same nie wiedziały, co robiły”, śmiała się z dziewczynek razem z chłopcami. W przyszłości według planu dziewczynek ma wyjść za Lassego. Anna Andersson – młodsza siostra Britty, ma 7 lat. Jest wesoła i pomysłowa. Bardzo lubi bawić się z Lisą i rozmawiać z dziadziusiem. Czasami, choć bardzo rzadko, kłóci się z Lisą o jezioro Zagrody Północnej. W przyszłości według planu dziewczynek ma wyjść za Bossego.

– młodsza siostra Britty, ma 7 lat. Jest wesoła i pomysłowa. Bardzo lubi bawić się z Lisą i rozmawiać z dziadziusiem. Czasami, choć bardzo rzadko, kłóci się z Lisą o jezioro Zagrody Północnej. W przyszłości według planu dziewczynek ma wyjść za Bossego. ciocia Greta Andersson – mama Britty i Anny. Potrafi piec przepyszne obwarzanki.

– mama Britty i Anny. Potrafi piec przepyszne obwarzanki. wujek Erik Andersson – ojciec Britty i Anny. Czasem bywa trochę dziecinny. Bardzo kocha swojego ojca. Pięknie gra na harmonii. Umie też gwizdać zupełnie jak ptak.

– ojciec Britty i Anny. Czasem bywa trochę dziecinny. Bardzo kocha swojego ojca. Pięknie gra na harmonii. Umie też gwizdać zupełnie jak ptak. Anders Jan Andersson – dziadek Britty i Anny, tata wujka Erika. Ma 80 lat i jest byłym właścicielem Zagrody Północnej. Przeważnie siedzi w swoim pokoju na piętrze. Jest prawie niewidomy, więc gdy ktoś opisuje mu jakiś przedmiot, może go sobie tylko wyobrazić (widzi go świetnie w głowie). Pan Anders uwielbia, kiedy wnuczki wraz z Lisą czytają mu gazetę, rozmawiają z nim lub śpiewają. Bardzo lubi kawę i cukierki ślazowe. Jego ulubione powiedzonko to: Ho, ho, tak, tak. Często opowiada o starych czasach. Urodziny obchodzi 13 października. Miał bardzo trudne dzieciństwo.

Zagroda Południowa [ edytuj | edytuj kod ]

Olle – ma 8 lat. Jest bardzo grzeczny i ułożony. Potrafi szybko biegać. Ma psa Svippa i kota Malkolma. Jako jedyny ze wszystkich chłopców w Bullerbyn lubi bawić się z dziewczynkami [Lasse i Bosse mówią „narzeczony i narzeczona”]. W takich chwilach Lasse i Bosse często mu dogryzają, jednak on nie przejmuje się tym i w dalszym ciągu rozmawia lub bawi się z dziewczynkami. Jest rozsądny i zabawny. Według planu dziewczynek ma w przyszłości ożenić się z Lisą, choć sam powiedział, że w przyszłości chce mieszkać z Kerstin w Zagrodzie Południowej i jeżeli ma się ożenić, to owszem, może z Lisą, ale nie obiecuje tego.

– ma 8 lat. Jest bardzo grzeczny i ułożony. Potrafi szybko biegać. Ma psa Svippa i kota Malkolma. Jako jedyny ze wszystkich chłopców w Bullerbyn lubi bawić się z dziewczynkami [Lasse i Bosse mówią „narzeczony i narzeczona”]. W takich chwilach Lasse i Bosse często mu dogryzają, jednak on nie przejmuje się tym i w dalszym ciągu rozmawia lub bawi się z dziewczynkami. Jest rozsądny i zabawny. Według planu dziewczynek ma w przyszłości ożenić się z Lisą, choć sam powiedział, że w przyszłości chce mieszkać z Kerstin w Zagrodzie Południowej i jeżeli ma się ożenić, to owszem, może z Lisą, ale nie obiecuje tego. ciocia Lisa – mama Ollego i Kerstin. Jest troskliwa i miła. To ona tłumaczyła dziewczynkom, jak postępować z małymi dziećmi, kiedy miały się zająć Kerstin.

– mama Ollego i Kerstin. Jest troskliwa i miła. To ona tłumaczyła dziewczynkom, jak postępować z małymi dziećmi, kiedy miały się zająć Kerstin. wujek Nils – bardzo kocha Ollego i swoją małą córeczkę. Lubi bawić się z Kerstin.

– bardzo kocha Ollego i swoją małą córeczkę. Lubi bawić się z Kerstin. Kerstin – maleńka siostrzyczka Ollego, oczko w głowie chłopca. Zaraz po jej urodzinach inne dzieci z Bullerbyn uważały, iż jest brzydka i gdy będzie większa, wszyscy będą się z niej śmiać (owa opinia wynika z tego, że przedtem nie miały do czynienia z małymi dziećmi i nie wiedziały, jak potrafią się zmienić podczas dalszego rozwoju). Ich zdanie zmienia się po chrzcinach dziewczynki, gdy jest już podobna do ludzi. Mała Kerstin jest bardzo nieznośna i wprost rozsadza ją energia. Umie mówić tylko „Hej, hej”.

Mruczek – kot z Zagrody Środkowej, ma białą łatkę na czole (kot Lisy)

– kot z Zagrody Środkowej, ma białą łatkę na czole (kot Lisy) Puszek – kot z Zagrody Północnej, jest całkiem biały

– kot z Zagrody Północnej, jest całkiem biały Malkolm – kot z Zagrody Południowej, jest całkiem czarny

– kot z Zagrody Południowej, jest całkiem czarny Svipp – pies Ollego, kiedyś należał do szewca

– pies Ollego, kiedyś należał do szewca Albertyna – kura Bossego. Kiedy tylko Bosse je jajko, uważa, że zniosła je Albertyna

– kura Bossego. Kiedy tylko Bosse je jajko, uważa, że zniosła je Albertyna Lotta – krowa należąca do Zagrody Środkowej

– krowa należąca do Zagrody Środkowej Svea – stara klacz pana Erikssona

– stara klacz pana Erikssona Ajaks – koń Lisy

– koń Lisy Petter – cielak Lotty. Jego imię wymyślił Olle. Lasse chciał, żeby cielak nazywał się Postrach Północy

– cielak Lotty. Jego imię wymyślił Olle. Lasse chciał, żeby cielak nazywał się Postrach Północy Pontus – jagnię Lisy, bardzo żywiołowy i niezwykle mądry jak na baranka (tak twierdzi Lisa). Od maleńkości opiekowała się nim Lisa, ponieważ jego matka nie miała mleka w wymieniu. Jego braciszek umarł. Lisa zabrała go raz do szkoły, bo miała dość uwag chłopców, że jagnię w przeciwieństwie do psa może siedzieć tylko na pastwisku.

– jagnię Lisy, bardzo żywiołowy i niezwykle mądry jak na baranka (tak twierdzi Lisa). Od maleńkości opiekowała się nim Lisa, ponieważ jego matka nie miała mleka w wymieniu. Jego braciszek umarł. Lisa zabrała go raz do szkoły, bo miała dość uwag chłopców, że jagnię w przeciwieństwie do psa może siedzieć tylko na pastwisku. Ulrik – zły baran należący do Zagrody Północnej. Przez lato przesiaduje na wyspie na jeziorze Zagrody Północnej. Kiedyś o mało nie zabił dzieci, ale wszystkich uratował Lasse.

– zły baran należący do Zagrody Północnej. Przez lato przesiaduje na wyspie na jeziorze Zagrody Północnej. Kiedyś o mało nie zabił dzieci, ale wszystkich uratował Lasse. kury – wszystkie należą do mamy Lisy, to tak zwana Kurza ferma w Bullerbyn

– wszystkie należą do mamy Lisy, to tak zwana Kurza ferma w Bullerbyn króliki – króliki Lisy. Mieszkają w klatce, którą zrobił tata Lisy. Na zimę klatka jest przenoszona do obory. Króliki mają mnóstwo dzieci. Lisa sprzedała ich dużo Bossemu i Ollemu, ale Bossemu szybko się one znudziły.

Inne postacie [ edytuj | edytuj kod ]

Agda – służąca Zagrody Środkowej, jest młoda. Podoba się jej Oskar. Jej zajęcia to dojenie, sprzątanie i często gotowanie. Wiadomo, że ma swój karton z rzeczami, które Lisa bardzo lubi oglądać.

– służąca Zagrody Środkowej, jest młoda. Podoba się jej Oskar. Jej zajęcia to dojenie, sprzątanie i często gotowanie. Wiadomo, że ma swój karton z rzeczami, które Lisa bardzo lubi oglądać. Oskar – parobek Zagrody Środkowej. Bardzo lubi Agdę. Nie jest szczególnie miły dla dzieci. Pracuje w oborze.

– parobek Zagrody Środkowej. Bardzo lubi Agdę. Nie jest szczególnie miły dla dzieci. Pracuje w oborze. Kalle – jest parobkiem Zagrody Północnej. Praktycznie nic o nim nie wiadomo.

– jest parobkiem Zagrody Północnej. Praktycznie nic o nim nie wiadomo. szewc Grzeczny – mieszka w swojej starej chacie niedaleko Bullerbyn. Dawniej był właścicielem Svippa. Mężczyzna nie wywiązuje się z obowiązków, jest alkoholikiem. Nie cierpi dzieci. Jest skąpy i nieuprzejmy.

– mieszka w swojej starej chacie niedaleko Bullerbyn. Dawniej był właścicielem Svippa. Mężczyzna nie wywiązuje się z obowiązków, jest alkoholikiem. Nie cierpi dzieci. Jest skąpy i nieuprzejmy. ciocia Jenny – co roku zaprasza wszystkich z Bullerbyn do siebie na przyjęcie. Jest gościnna. Ma kilka córek. Jest stara i waży prawie sto kilogramów. Mieszka daleko za tytułową wioską.

– co roku zaprasza wszystkich z Bullerbyn do siebie na przyjęcie. Jest gościnna. Ma kilka córek. Jest stara i waży prawie sto kilogramów. Mieszka daleko za tytułową wioską. Nanna – najstarsza córka cioci Jenny. Ma rodzinę lalek, którym nadała nazwisko Złotopleśniccy.

– najstarsza córka cioci Jenny. Ma rodzinę lalek, którym nadała nazwisko Złotopleśniccy. Kristin z zagajnika – starsza kobieta. Jest bardzo troskliwa. Dzieci przychodzą do niej zawsze np. w czasie burzy lub co roku w Święta. Jej postać nie pojawia się w filmie.

– starsza kobieta. Jest bardzo troskliwa. Dzieci przychodzą do niej zawsze np. w czasie burzy lub co roku w Święta. Jej postać nie pojawia się w filmie. Emil – sprzedawca w sklepie w Wielkiej Wsi. Ma rude wąsy i nosi ołówek za uchem. Zawsze częstuje dzieci cukierkami kwaskowymi.

– sprzedawca w sklepie w Wielkiej Wsi. Ma rude wąsy i nosi ołówek za uchem. Zawsze częstuje dzieci cukierkami kwaskowymi. Jan z młyna – pracuje w młynie. Ma starą płową klacz. Nie lubi rozmawiać z dorosłymi, ale za to świetnie dogaduje się z dziećmi.

– pracuje w młynie. Ma starą płową klacz. Nie lubi rozmawiać z dorosłymi, ale za to świetnie dogaduje się z dziećmi. pastor – ochrzcił Kerstin. Urządza także liczne przyjęcia, na które zaprasza tylko dorosłych.

– ochrzcił Kerstin. Urządza także liczne przyjęcia, na które zaprasza tylko dorosłych. Monika – pojawia się w rozdziale pt. W Bullerbyn jest zawsze wesoło . Przyjeżdża z mamą, żeby zobaczyć Bullerbyn. Od niej Lisa dostała broszkę. Lasse popisywał się przed Moniką, chodząc na szczudłach.

– pojawia się w rozdziale pt. . Przyjeżdża z mamą, żeby zobaczyć Bullerbyn. Od niej Lisa dostała broszkę. Lasse popisywał się przed Moniką, chodząc na szczudłach. nauczycielka – miła kobieta mieszkająca w budynku szkoły. Jest troskliwa i ma poczucie humoru. Jest wielkim autorytetem dla Lisy, szczególnie ze względu na to, że jest bardzo ciepłą, mądrą i pełną humoru kobietą.

Część uczniów [ edytuj | edytuj kod ]

Ulla – na zakończeniu roku, podczas śpiewania piosenki, omal się nie pomyliła.

– na zakończeniu roku, podczas śpiewania piosenki, omal się nie pomyliła. Anna Greta – miała najlepsze zakładki do książek, które zbierały wszystkie dziewczynki ze szkoły.

– miała najlepsze zakładki do książek, które zbierały wszystkie dziewczynki ze szkoły. Stig – jeden z bardziej nieznośnych chłopców w szkole. Uderzył Brittę plecakiem, gdy ta powiedziała nauczycielce, że on i inni chłopcy byli niegrzeczni podczas jej nieobecności.

– jeden z bardziej nieznośnych chłopców w szkole. Uderzył Brittę plecakiem, gdy ta powiedziała nauczycielce, że on i inni chłopcy byli niegrzeczni podczas jej nieobecności. Bengt – to właśnie przed nim Bosse obronił Lisę.

– to właśnie przed nim Bosse obronił Lisę. Marta – dziewczynka, która ciężko zachorowała. Dostała od Anny książkę z bajkami, a od Lisy jej najpiękniejszą lalkę – Bellę.

Jezioro Ciche – należy do Bullerbyn, choć znajduje się dość daleko. Mieszkańcy łowią tam raki.

– należy do Bullerbyn, choć znajduje się dość daleko. Mieszkańcy łowią tam raki. Ręka Trupa – najbardziej niebezpieczne miejsce w górach, z ogromną przepaścią.

– najbardziej niebezpieczne miejsce w górach, z ogromną przepaścią. Wielka Wieś – wioska znajdująca się kilka kilometrów za Bullerbyn. Tam dzieci chodzą do szkoły i robią zakupy.

– wioska znajdująca się kilka kilometrów za Bullerbyn. Tam dzieci chodzą do szkoły i robią zakupy. Jezioro zagrody północnej – jezioro, w którym latem dzieci się kąpią. Na jeziorze znajduje się wyspa. Rozgrywa się na niej fragment akcji w części pierwszej, a także w części drugiej, gdy dzieci szukały skarbów oraz w części trzeciej, gdy dzieci przeżywają niezwykłą przygodę z baranem Ulrikiem.

– jezioro, w którym latem dzieci się kąpią. Na jeziorze znajduje się wyspa. Rozgrywa się na niej fragment akcji w części pierwszej, a także w części drugiej, gdy dzieci szukały skarbów oraz w części trzeciej, gdy dzieci przeżywają niezwykłą przygodę z baranem Ulrikiem. góry Skaliste – prawdopodobnie niskie góry. Dzieci uwielbiają wędrować na tamtejszą polanę.

– prawdopodobnie niskie góry. Dzieci uwielbiają wędrować na tamtejszą polanę. Nosisko – miejsce w górach Skalistych, bardzo ciasne.

– miejsce w górach Skalistych, bardzo ciasne. Złamany Ryjek – kolejne miejsce nazwane przez Lassego, Bosse omal nie złamał tam ręki.

– kolejne miejsce nazwane przez Lassego, Bosse omal nie złamał tam ręki. Wciągibrzuch – wąskie przejście przed Ręką Trupa.

– wąskie przejście przed Ręką Trupa. Grzmiąca Jama – grota w górach Skalistych, jedno z ulubionych miejsc dzieci.

– grota w górach Skalistych, jedno z ulubionych miejsc dzieci. łąka szewca – teren należący do szewca Grzecznego, ma mały staw i skały.

– teren należący do szewca Grzecznego, ma mały staw i skały. las – dzieci z Bullerbyn jeżdżą tam wraz z ojcami po choinki.

“Dzieci z Bullerbyn”. Lektura szkolna, która podbija serca kolejnych pokoleń najmłodszych czytelników

“Dzieci z Bullerbyn” to napisana przez szwedzką pisarkę Astrid Lindgren (autorkę także m.in.: “Pippi Pończoszanki”, “Braci Lwie Serce”) książka dla dzieci. Powstała w 1947 roku i do dziś jest jedną z ulubionych książek kolejnych pokoleń najmłodszych czytelników. Pierwsze polskie wydanie pojawiło się w księgarniach w 1957 roku i od razu podbiło serca dzieci oraz ich rodziców. To jedna z tych książek, które po latach wciąż ciepło wspominamy.

REKLAMA

Lajkonik – co warto wiedzieć na temat legendy i z jakim miastem się wiąże?

“Dzieci z Bullerbyn” – fabuła

“Dzieci z Bullerbyn” to historia małej Lisy, która opowiada o życiu w maleńkiej osadzie, w której znajdują się zaledwie trzy osady. Bullerbyn zamieszkuje początkowo jedynie szóstka dzieci: siedmioletnia Lisa, jej bracia: Lasse i Bosse, Anna i Britta oraz Olle i jego mała siostrzyczka Kerstin. Dzieci z Bullerbyn nigdy się nie nudzą, mają wiele niesamowitych przygód i bujną wyobraźnię, która pozwala im wymyślać rozmaite zabawy. Masę czasu spędzają na świeżym powietrzu, zajmują się zwierzętami, pomagają rodzicom. Lisa szczegółowo opowiada o wszystkich szwedzkich tradycjach, celebruje święta, pilnie się uczy. Dzieciaki z Bullerbyn są bardzo samodzielne, zaradne i mają świetne pomysły. Pewnego dnia latem wymyślają, że spędzą noc w stogu siana, innego dnia Lisa ratuje przed śmiercią nowo narodzone jagniątko, a jeszcze innego dzieci spotykają Wodnika. Lisa ma też pomysł ucieczki z domu, a Lasse wpada do jeziora. Zimą też całkiem sporo dzieje się w Bullerbyn. Jednego dnia, w drodze do domu ze szkoły dzieci zaskakuje wielka śnieżyca, innego wybierają się na sanki, a w noc sylwestrową czuwają do północy. Dzieci z Bulerbyn mają oczywiście troskliwych i kochających rodziców, ale są oni pochłonięci pracą i “sprawami dorosłych”. Świat dzieci i świat dorosłych w książce rzadko się przenikają, dając wrażenie samodzielności i pełnej swobody najmłodszych mieszkańców Bullerbyn, czego z pewnością zazdrości im każdy młody czytelnik. Zresztą dzieci mają tam tyle do roboty, że na sprawy rodziców nie zostaje im zbyt wiele czasu.

Lektury obowiązkowe. Matura 2021 – sprawdź, które tytuły musisz znać [Lista]

“Dzieci z Bullerbyn” – pierwowzór osady

Pierwowzorem książkowego Bullerbyn jest szwedzka osada Sevedstorp. Rodzice Astrid Lindgren przeprowadzili się tam niedługo po jej narodzinach. Tam przyszła pisarka spędziła dzieciństwo. Podobieństwo do książkowego Bullerbyn jest uderzające – w Sevedstorp do dziś stoją trzy domy, wokół których pojawia się akcja słynnej powieści. Pierwowzorem narratorki powieści – małej Lisy jest sama autorka powieści Astrid Lindgren.

“Dzieci z Bullerbyn” – lektura szkolna

“Dzieci z Bullerbyn” należy u nas do kanonu lektur szkolnych. Książka szwedzkiej pisarki jest jedną z pierwszych powieści, jakie mają za zadanie przeczytać uczniowie trzeciej klasy szkoły podstawowej. W 1986 roku na podstawie książki powstał familijny film przygodowy o tym samym tytule. Wyreżyserował go Lasse Hallström.

키워드에 대한 정보 książka dzieci z bullerbyn pdf

다음은 Bing에서 książka dzieci z bullerbyn pdf 주제에 대한 검색 결과입니다. 필요한 경우 더 읽을 수 있습니다.

이 기사는 인터넷의 다양한 출처에서 편집되었습니다. 이 기사가 유용했기를 바랍니다. 이 기사가 유용하다고 생각되면 공유하십시오. 매우 감사합니다!

사람들이 주제에 대해 자주 검색하는 키워드 Z ŻYCIA MAŁYCH DZIECI cała bajka – Bajkowisko – bajki dla dzieci – słuchowisko (audiobook)

  • audiobook dla dzieci
  • bajkowisko
  • słuchowisko dla dzieci
  • bajki do słuchania
  • bajkowisko pl zaprasza
  • audiobooki dla dzieci
  • bajka do słuchania
  • bajkowisko z życia małych dzieci
  • bajkowisko.pl
  • bajkowiskopl
  • z życia małych dzieci
  • bajki dla dzieci
  • bajka dla dzieci
  • bajka
  • dla dzieci
  • bajki po polsku
  • bajka na dobranoc
  • bajkowisko dla dzieci
  • dla dzieci bajki
  • słuchowisko
  • przygody smoka alberta
  • słuchowiska dla dzieci
  • audiobook
  • bajki do słuchania dla dzieci
  • bajki

Z #ŻYCIA #MAŁYCH #DZIECI #cała #bajka #– #Bajkowisko #- #bajki #dla #dzieci #– #słuchowisko #(audiobook)


YouTube에서 książka dzieci z bullerbyn pdf 주제의 다른 동영상 보기

주제에 대한 기사를 시청해 주셔서 감사합니다 Z ŻYCIA MAŁYCH DZIECI cała bajka – Bajkowisko – bajki dla dzieci – słuchowisko (audiobook) | książka dzieci z bullerbyn pdf, 이 기사가 유용하다고 생각되면 공유하십시오, 매우 감사합니다.

See also  온천천 카페 거리 | [4K] 동해선 안락역에서 걸어서 5분 거리, 최근 떠오르는 핫스팟 온천천카페거리를 걸었습니다. Busan Oncheoncheon Cafe Stree 술집 맛집 방구석 랜선 여행. 답을 믿으세요

Leave a Comment